Riyadh (Arabia Saudyjska) po raz kolejny staje się miejscem, w którym boks zawodowy wchodzi w decydujące fazy sezonu. To jedna z tych gal, w których nie ma jednego dominującego nazwiska, bo sama karta niesie wystarczająco dużo znaczenia, by zmienić układ sił w kilku kategoriach wagowych naraz. Jutrzejsze zestawienia łączą mistrzów, niepokonanych prospektów oraz zawodników, którzy wciąż pozostają na granicy największych walk. To nie jest gala „jednego strzału” – tu każdy pojedynek ma swój ciężar.

Niezwykle ciekawie zapowiada się starcie o wakujący tytuł mistrza świata organizacji WBO w wadze super lekkiej (super lightweight), w którym Sam Noakes (17-0-0) zmierzy się z Abdullah Masonem (19-0-0). Obaj zawodnicy już znajdują się w światowej czołówce i walczą o pełnoprawne mistrzostwo świata, co nadaje pojedynkowi zupełnie inny kontekst niż typowym starciom niepokonanych prospektów. Noakes to presja, fizyczność i intensywność, styl polegający na narzuceniu tempa od pierwszych sekund. Mason prezentuje bardziej techniczną, poukładaną formę boksu: kontrola dystansu, luz i bardzo dobry timing. W ich ostatnich walkach oba style przynosiły efekty. Tutaj pytanie brzmi: czy Noakes potrafi zburzyć rytm Masona, czy też Mason zdoła utrzymać walkę pod swoją kontrolą przez dwanaście rund. To starcie dwóch równorzędnych kandydatów do pasa, nie pretendentów szukających okazji.

W wadze super muszej (super flyweight) zobaczymy jedno z najważniejszych zestawień całego wieczoru: Jesse Rodriguez (22-0-0) stanie do walki z Fernando Danielem Martinezem (18-0-0). W stawce znajdują się trzy pasy: WBC, WBO oraz The Ring, co oznacza walkę o niemalże pełną dominację w dywizjii o status prawdziwego numeru jeden. Rodriguez zachwycał w ostatnich występach techniką, chłodnym boksowaniem i nieprzewidywalnym tempem. Martinez jest jego przeciwieństwem: agresją, pressingiem i stylem “na wyniszczenie”. W poprzednich walkach Rodriguez pokazywał większą kontrolę i dojrzałość, Martinez – nieustępliwość, która potrafiła łamać rywali. To zestawienie stylów, które wyłania klarownego mistrza dywizji – nie punktowego lidera, ale zawodnika kompletnego.

Bezsprzecznie jednym z najbardziej obserwowanych pojedynków gali będzie starcie w wadze półśredniej (welterweight), w którym Brian Norman Jr (28-0-0) będzie bronił tytułu mistrza świata WBO po raz trzeci w zawodowej karierze. Jego rywalem będzie Devin Haney (32-0-0), dla którego będzie to dopiero druga walka w limicie dywizji półśredniej. Norman wszedł do tej kategorii mocno i konsekwentnie – ostatnio znokautował Jin Sasakiego (19-2-1) w piątej rundzie, i to na jego terenie w Japonii, co było jednym z jego najlepszych występów. Haney natomiast w debiucie w półśredniej wypunktował Jose Carlosa Ramireza (29-3-0) w walce ostrożnej, momentami ospałej, co tylko wzmocniło narrację, że po jednostronnej porażce z Ryanem Garcią (24-2-0) coś w jego dynamice uległo zmianie. Walka z Garcią została ostatecznie została uznana za nieodbytą z powodu dopingu ze strony Garcii, więc record Haney’a pozostaje nieskazitelny, choć oko nie kłamie – jest to inny Haney niż przed walką z Garcią. Nie ma wątpliwości, że Norman Jr będzie naciskał, szukał półdystansu i wymuszał fizyczną walkę. Haney spróbuje sprowadzić wszystko do dystansu, kontroli i czystej techniki. To jedno z tych zestawień, w których obie strony mają środki, by narzucić warunki, ale tylko jedna będzie w stanie utrzymać plan przez dwanaście rund., lub kto wie? Byc może potrwa to krócej.

W wadze średniej (middleweight) dojdzie również do walki o pas WBO Global, w której Vito Mielnicki Jr (21-1-0) zmierzy się z niepokonanym Samuelem Nomomahem (21-0-0). Mielnicki, Amerykanin z polskimi korzeniami to zawodnik, który od dłuższego czasu próbuje przejść na wyższy poziom rywali, a takie pojedynki mają dać odpowiedź, czy rzeczywiście jest na to gotowy. Jego styl bywa dynamiczny i dobrze zorganizowany, ale czasem w jego boksie pojawiają się przestoje. Nomomah natomiast wciąż jest zagadką, gdyż ma idealny record , ale jakość rywali pozostaje kwestią otwartą. Zestawienie dwóch ciekawych zawodników w realnej, rankingowej walce o prawdziwy cel sprawia, że jest to starcie, na które warto zwrócić uwagę, bo zwycięzca będzie miał podstawy, by pukać do szerszej czołówki, bo na tę chwilę o światowym topie mogą jedynie pomarzyć, a aby się tam znaleźć będą musieli pokazać swoje umiejętności w kolejnych walkach z czołowymi rywalami.

Walka wieczoru w Riyadh to pierwsza obrona tytułu mistrza świata WBC w wadze półciężkiej (light heavyweight) przez Davida Benavideza (30-0-0), który po awansie ze statusu tymczasowego czempiona przejął pełnoprawny pas po zwakowaniu go przez Dmitrii’a Bivola (24-1-0). Benavidez przez lata dominował w wadze super średniej, a jego styl oparty na presji, tempie i umiejętnym rozbijaniu przeciwników sprawiał, że z każdą kolejną walką wyglądał jak zawodnik gotowy na wyższy limit. I to właśnie ten sposób boksowania czyni go wyraźnym faworytem jutrzejszego pojedynku. Anthony Yarde (27-3-0) pozostaje pięściarzem groźnym, potrafiącym wejść na wysoki poziom – jego występ przeciwko Arturowi Beterbievowi (21-1-0) był tego najlepszym przykładem – ale jednocześnie zawodnikiem nierównym, w którego boksie często pojawiają się przestoje. Jeśli Benavidez przeniesie swoją charakterystyczną intensywność na wagę półciężką, przewaga powinna być zauważalna od wczesnych rund. Jedyną niewiadomą pozostaje to, jak jego siła i tempo pracy ułożą się w nowym limicie, ale na papierze to on jest stroną mocniejszą i bardziej konsekwentną, a Yarde będzie musiał boksować na swoim absolutnym maksimum, by ten pojedynek realnie zbalansować.

Riyadh po raz kolejny układa kartę, która bardziej przypomina wielowymiarową układankę niż zwykłą galę. To zestawienie pojedynków, gdzie każdy może mieć realne konsekwencje: mistrzowie bronią pasów, inni próbują udowodnić, że są gotowi na wyższy poziom, a kolejni testują swoje możliwości w nowych wagach. To właśnie taki wieczór – pełen historii, które zaczną się jutro pisać od nowa. Bezpośrednią transmisję z wydarzenia przeprowadzi platforma streamingowa DAZN, która oprócz subskrypcji wymagać będzie także dostępu w postaci Pay-Per-View, której koszt wynosi $59.99 w USA, oraz 91.99PLN w Polsce. Początek gali od godziny 2PM czasu środkowoamerykańskiego (21:00 czasu polskiego).

Autor: Michal Adamczyk – redaktor naczelny. Kontakt: boxingzone2020@gmail.com

 Photo by Leigh Dawney/Queensberry