W ubiegły wtorek, na kilka dni przed Świętami Bożego Narodzenia, Andrew Moloney (22-2-0) zdecydowanie pokonał na gali w Sydney (Nowa Południowa Walia, Australia), Froilana Saludara (32-5-1) na dystansie dziesięciu rund i powrócił na zwycięską ścieżkę po dwóch porażkach z Joshuą Franco (18-1-2). Moloney już przed walką z Filipińczykiem zapowiadał, że jego celem jest powalczyć w najbliższej przyszłości o tytuł mistrza świata federacji WBO, który obecnie należy do Kazuto Ioki (27-2-0). 

Wierzę, że nadal jestem zawodnikiem na mistrzostwo świata. Byłem wcześniej mistrzem świata i chcę wrócić do tego miejsca tak szybko, jak to tylko możliwe. WBO to droga, którą chcemy iść. Liczę na to, że jak najszybciej dostanę walkę z Kazuto Ioką. Jestem szczęśliwy, że mogę zakończyć ten rok zwycięstwem. – mówił po walce Moloney. 

Przypomnijmy, że Moloney, tytuł mistrza świata WBA “Regular”, kategorii super muszej (super flyweight), stracił w czerwcu 2020 roku, kiedy to przegrał na gali w Las Vegas (Nevada, Stany Zjednoczone) z wspomnianym wcześniej Joshuą Franco. Obaj pięściarze spotkali się ze sobą w bezpośrednim rewanżu, w którym Moloney szedł po pewne zwycięstwo. Australijczyk przez dwie rundy dominował, powodując kontuzję oka u Franco. 

Sędzia ringowy, Russell Mora przerwał wówczas pojedynek, i uznał walkę za nieodbytą, gdyż w jego opinii do urazu Franco doszło w wyniku przypadkowego zderzenia głowami, czego nie zarejestrowała żadna powtórka. Do trzeciego, decydującego starcia doszło w sierpniu tego roku na gali w Tulsie (Oklahoma, Stany Zjednoczone), gdzie Franco po raz kolejny okazał się lepszy, wygrywając na punkty. Kilka tygodni temu, Moloney potwierdzał w wywiadzie dla BoxingZone, że jego głównym celem jest walka o tytuł WBO z Kazuto Ioką. Japończyk już w najbliższy piątek zmierzy się ze swoim rodakiem, Ryoji Fukunagą (15-4-0) na gali w Tokio (Japonia), w ramach czwartej obrony tytułu mistrza świata.