W sobotni wieczor na gali w Carson (Kalifornia) między liny powrócił były mistrz świata WBO, WBA oraz IBF kategorii ciężkiej (heavyweight), Andy Ruiz Jr (34-2-0). Amerykanin meksykańskiego pochodzenia wygrał na dystansie dwunastu rund decyzją sędziów z Chrisem Arreola (38-7-1) w eliminatorze WBA do mistrzowskiego tytułu.
– Chris to mocno bijący weteran. Zrobiliśmy to co musieliśmy zrobić dzisiejszego wieczoru. Odnieśliśmy zwycięstwo jakiego oczekiwaliśmy. Byłem w najniższym punkcie i teraz muszę wspiąć się z powrotem po drabinie. Jestem wdzięczny za zwycięstwo i gotowy, aby przejść do następnego. – mówił po walce Andy Ruiz Jr.
W drugiej rundzie sobotniej walki, zapachniało sensacją, bowiem 31-latek z Kalifornii niespodziewanie zaliczył nokdaun, jednakże wstał i opanował sytuację, po czym sukcesywnie punktował z biegiem czasu doświadczonego Arreolę.
– Trafił mnie w drugiej rundzie czystym prawym. Byłem zbyt pewny siebie i teochę opuściłem ręce. Czapki z głów przed Arreolą. Napieraliśmy i napieraliśmy. Następnie włączyłem się i zacząłem się skupiać nad pracą ciała. – dodał pięściarz.
Po sobotniej walce, były pretendent do tytułu mistrza świata, Luis Ortiz (32-2-0) obecny na gali w Kalifornii, wywołał Ruiza i zaproponował mu walkę. Nie ma wątpliwości co do tego, że pojedynek pomiędzy dwoma pięściarzami cieszyłby się bardzl dużym zainteresowaniem. Ortiz mimo ponad czterdziestu lat na karku prezentuje cały czas najwyższy światowy poziom, a dla Ruiza byłby to bardzo ważny sprawdzian.