W minioną sobotę, podczas gali Premier Boxing Champions w Las Vegas (Nevada, Stany Zjednoczone), David Benavidez (28-0-0) odniósł jedno ze swoich najcienniejszych zwycięstw w dotychczasowej karierze. Amerykanin meksykańskiego pochodzenia zdemolował w walce wieczoru Demetriusa Andrade’a (32-1-0) stając się pierwszym pięściarzem, który pokonał byłego mistrza świata dwóch kategorii wagowych.
Do czwartej rundy, pojedynek pomiędzy dwoma pięściarzami wyglądał bardzo ciekawie, jednakże właśnie w tej odsłonie, Benavidez powalił Andrade’a potężnym prawym sierpem, po którym pięściarz z Providence (Rhode Island, Stany Zjednoczone) nie doszedł już do siebie i choć wykazywał się ogromną wolą walki, do siódmej rundy już nie wyszedł, o czym zadecydował jego narożnik.
– Chciałem zacząć powoli. Wiedziałem, że próbuje mnie zastawić na jakieś pułapki. Wiesz, nie jestem w tym nowy. Tak samo jak wy się trochę zachowujecie, jakbym był młody i głupi, a tak nie jest. Nie wiem, co się może wydarzyć. Całe życie oglądam boks, boksuję od trzeciego roku życia, startuję zawodowo od dziesięciu lat. Sparowałem z Golovkinem, gdy miałem 15 lat, tak samo z Kelly’m Pavlikiem. Wiem jak ogarnąć każdy styl. Demetrius Andrade był szybki, próbował mnie ustawić, ale wiesz, sposób, w jaki wytrąca się z rytmu, to podwójne dźgnięcie prawą ręką. Rzucałem tymi uderzeniami przez pierwsze dwie rundy, potem przerzuciłem go na prawy hak i w ten sposób otworzyły się wszystkie otwory. Powaliłem go, a potem już nigdy nie doszedł do siebie. – powiedział Benavidez
Autor: Michal Adamczyk – redaktor naczelny. Kontakt: frontoffice@boxingzone.org