Artur Beterbiev (17-0-0) w sobotnią noc odnotował kolejne zwycięstwo w zawodowej karierze, pokonując na gali w Montrealu (Quebec, Kanada), Marcusa Browne’a (24-2-0). Rosjanin od czwartej rundy boksował z poważnym rozcięciem na czole, do którego doszło w wyniku zderzenia głowami. Ostatecznie po wielu próbach, Beterbiev w dziewiątej rundzie dopiął swego i powalił niezwykle ambitnego Browne’a na deski. 

Amerykanin po dziesięciosekundowym liczeniu nie reagował, wobec czego sędzia, Michael Griffin był zmuszony przerwać ten niezwykle krwawy pojedynek. Browne był już wcześniej liczony w siódmej rundzie, lecz cały czas próbował nawiązać walkę z piekielnie silnym Beterbievem, który obronił dwa tytuły mistrza świata (WBC oraz IBF), kategorii półciężkiej (light heavyweight). 

Wygraliśmy tę walkę, a to kolejne doświadczenie w mojej karierze. To jest boks – nigdy nie wiadomo co się stanie. Cieszę się ze zwycięstwa, mam dwa tytuły mistrza świata. Jestem otwarty na pojedynki z innymi mistrzami w mojej dywizji. Cieszę się, że mogłem dać mistrzowską walkę cudownym fanom w Montrealu. – mówił zaraz po walce Beterbiev. 

W posiadaniu tytułu WBA, kategorii półciężkiej, znajduje się Dmitry Bivol (19-0-0), który dokładnie tydzień temu obronił swój tytuł w pojedynku z Umarem Salamovem (26-2-0). Pas WBO, należy z kolei do Joe Smitha Jr (27-3-0). 32-letni Amerykanin stanie 15 stycznia do swojej pierwszej w karierze obrony tytułu, przeciwko Callumowi Johnsonowi (20-1-0). Jeśli Beterbiev faktycznie liczy na walkę unifikacyjną z którymś z pozostałych mistrzów, zdecydowanie bardziej prawdopodobny byłby pojedynek ze Smithem, bowiem obaj pięściarze promowani są przez grupę Top Rank, która swoje gale pokazuje na ESPN. Bivol zaś, jest związany z Matchroom Boxing,