Z pewnością wszyscy polscy fani czują się bardzo mocno zawiedzeni po niedzielnej walce pomiędzy mistrzem świata organizacji WBO, kategorii junior ciężkiej (cruiserweight), Chrisem Billamem-Smithem (19-1-0), a Mateuszem Masternakiem (47-6-0). Polak musiał zrezygnować z walki po siódmej rundzie, w wyniku kontuzji żeber, choć pewnie prowadził na punkty aż do przerwania pojedynku. Za Smithem bezsprzecznie najcięższa walka w jego zawodowej karierze, choć jak sam twierdzi – dopiero ruszał do ataku.
– Tak jak się spodziewałem, była to ciężka walka, ale szczerze mówiąc, naprawdę sobie to wszystko utrudniłem. Sprawiło mi to naprawdę trudność, zacząłem odnajdywać się w siódmej rundzie. Masternak był niewygodny. Miałem właśnie zacząć kręcić śrubę, ale on niestety się wycofał, gdy miałem już pokazać wszystkim, co zamierzam zrobić. W siódmej rundzie naprawdę zacząłem odnajdywać swój zasięg, odnajdywać uderzenia i rytm. Moje uderzenia były trochę lepsze i wtedy właśnie trafiłem w żebro i czułem, że był coraz bardziej zmęczony m. Poczułem to uderzenie. Poczułem, jak się ugina i, że coś tam się stało. Można było powiedzieć, że on to poczuł i byłem gotowy, aby zacząć dokręcać śrubę. Miałem około pięciu rund, a ja odnalazłem swój rytm. – powiedział po walce Smith.
W obozie Masternaka mówi się jednak, że problemy z żebrem pojawiły się nie w siódmej, a w szóstej rundzie, w wyniku czego Polak nie był w stanie wyprowadzać celnych ciosów. Po siódmej odsłonie, “Master” nie był już w stanie kontynuować pojedynku, przez co Smith po raz pierwszy w karierze obronił tytuł mistrza świata wagi junior ciężkiej.
Photo: Andrew Matthews/Getty Images
Autor: Michal Adamczyk – redaktor naczelny. Kontakt: frontoffice@boxingzone.org