W sobotni wieczór na gali w Abu Dhabi (Zjednoczone Emiraty Arabskie), Dmitry Bivol (21-0-0) obronił po raz dziesiąty z rzędu tytuł mistrza świata federacji WBA, kategorii półciężkiej (light heavyweight). Urodzony w Kirgistanie pięściarz, zdominował na dystansie dwunastu rund dużo większego gabarytami Gilberto “Zurdo” Ramireza (44-1-0), wygrywając jednogłośną decyzją sędziów. Celem Bivola, jest walka o niekwestionowane mistrzostwo świata ze swoim rodakiem, Arturem Beterbievem (18-0-0), który znajduje się w posiadaniu pozostałych trzech (WBC, WBO, IBF) mistrzowskich pasów.
– Chcę iść w tym kierunku, bo to moje marzenie. Moje serce tego chce, ale mój mózg i umysł zdają sobie sprawę z tego, jak mają się sprawy. Ja chcę walczyć o kolejny pas. Jeśli nie dostanę takiej szansy za cztery, lub pięć miesięcy, wezmę inną walkę. – mówił po walce Bivol.
Patrząc na obecną sytuację, ciężko spodziewać się, aby Bivol w następnej walce zmierzył się z Beterbievem, bowiem Rosjanin z kanadyjskim paszportem następnie ma zmierzyć się w obowiązkowej obronie z Anthony’m Yarde (22-2-0). Poza tym, Bivol jest zawodnikiem Matchroom Boxing, która swoje wydarzenia pokazuje za pośrednictwem platformy streamingowej DAZN, zaś Beterbiev od lat związany jest z grupą Top Rank, a ich gale transmitowane są na ESPN.
Autor: Michal Adamczyk – redaktor naczelny. Kontakt: frontoffice@boxingzone.org, Twitter: Mike94Steek