Dokładnie ćwierć wieku czyli równe 25 lat mija od pierwszej wojny Bruklińczyka z Nowego Jorku Riddicka Bowe’a i Warszawiaka Andrzeja Goloty. Walka została zakończona dyskwalifikacją, niestety, polskiego zawodowca. Wielka szkoda że taki był rezultat bowiem Polak w tym pojedynku przeważał ale ostatecznie wiktorią późńiej oficjalnie się cieszył rywal. Po walce pomiędzy zawodnikami w ringu Madison Square Garden rozpętały sie słynne bójki między cywilami najpierw na ringu oraz na trybunach. Całe wydarzenie ma swoje miejsce w historii słodkiej nauki wśród tych najbardziej dramatycznych, kontrowersyjnych oraz pamiętnych w dziejach boksu.


Śmiało można powiedzieć, iż tym bojem nasz Andrew zapoczątkował modę na zawodowy boks w Polsce. Młodzi ludzie nad Wisłą zaczęli się boksem bardzo interesować. Tak jak dzięki Adamowi Małyszowi skoki narciarskie stały się mega popularne jak nigdy wczesniej w Polsce, tak dzięki Andrzejowi Gołocie boks zawodowy stał się również mega popularną dyscypliną sportową w naszym kraju. A po wkroczeniu na światową scenę Andrzeja długo nie trzeba było czekać na efekt domina bowiem po szczycie formy Gołoty na międzynarodowej arenie zaczęli się pojawiać utalentowani polscy bokserzy tj. Tomasz Adamek, Maciej Zegan, Krzysztof Wlodarczyk i wielu innych. Oczywiście rzecz w tym, że wszystko zaczęło się od Andrzeja. To dzięki niemu Polska znalazła się na mapie wielkiego, światowego boksu. Czyli na miejscu gdzie pragniemy być koniecznie dzisiaj. 


Koniec końców Andrzej Gołota nie jest przegranym. Nad Wisłą nie tylko długo trwala “Gołotamania,” ale przecież po dziś dzień żaden inny Polak nie osiągnął tyle sukcesów w wadze ciężkiej co Andrew. Wygląda na to, że waga ciężka w Polsce będzie należała do Gołoty przez długie, długie lata. Śmiem twierdzić, że zawsze; czy możey sobie naprawdę wyobrazić drugiego Polaka na ringach świata wzbudzającego tyle emocji, i to w królewskiej kategorii? Natomiast jeszcze godne uwagi jest to, iż w październiku 1998 roku Gołota po raz pierwszy zawalczył w Polsce. Wrocławską walkę z “Terrible” Timem Whiterspoonem, byłym czempionem globu, oglądało blisko 12 milionów osób w telewizji. Pan Andrew wzbudzał niezwykle spotykane zainteresowanie swoją osobą. Andrzej Gołota jest po prostu w Polsce żywą legendą, ikoną, idolem i bohaterem na miarę statusu Julio Cesara Chaveza w Meksyku czy Roberto Durana w Panamie. Nawet bez tytułu Polak ma nieśmiertelną sławę. A to coś znaczy.