Jeden z najlepiej zapowiadających się zawodników świata, Ryan Garcia (21-0-0) ogłosił kilka tygodni temu, że kończy swoją dotychczasową współpracę z trenerem Eddy’m Reynoso i przenosi się do Joe Goossena. Młody pięściarz tłumaczy swoją decyzję tym, iż meksykański trener nie miał dla niego wystarczająco dużo czasu. U Reynoso trenuje między innymi największa obecnie na świecie gwiazda szermierki na pięści, Saul “Canelo” Alvarez (57-1-2), który odniósł się do słów Ryana Garcii.
– Nie wiem co tam się stało i nie wiem o czym on myśli. Mówi, że Eddy nie miał dla niego czasu. Eddy miał dla niego czas i był z nim już w Boże Narodzenie i nowy rok (z 2020 na 2021, przyp.red), gdy przygotowywał się do walki z Luke’m Campbellem. Potem coś się stało z tym chłopakiem. Eddy ma czas dla wszystkich zawodników. Jestem z nim od wielu lat. Jeśli przychodzisz i trenujesz dwadzieścia minut, a później nie przychodzisz przez trzy, cztery dni – w porządku. Później mówisz “przyjdę na dwunastą” a przychodzisz na czternastą. Musisz być zdyscyplinowany! Zapytajcie Franka Sancheza czy Oscara Valdeza (również trenujących z Reynoso, przyp.red). Nie wiem co się z nim stało – to samo tyczy się Andy’ego Ruiza. Pewnego dnia po prostu przestał przychodzić. – powiedział Canelo dla ES News.
Sytuację zupełnie inaczej widzi jednak sam Ryan Garcia, który odpowiedział już na słowa swojego starszego kolegi po fachu, twierdząc, że to nie tylko brak czasu ze strony Reynoso był powodem ich rozstania…
– Canelo nie zna faktów. Pierwszy obóz, który odbyłem z Reynoso w 2018 roku był świetny, później już było źle. Pojawił się tylko na dwa tygodnie przed walką z Francisco Fonescą i wtedy po raz pierwszy porozmawiałem z menadżerem, aby poszukał mi innego trenera. Vergil Ortiz (czołowy pięściarz kategorii półśredniej, przyp.red) również od niego odszedł. Prawda jest też taka, że to nie był główny powód mojego odejścia. Canelo wie jaki był powód, ale zostawię to dla siebie. – napisał na Twitterze Ryan Garcia.
Autor: Michal Adamczyk