Świat boksu znów staje przed kolejnym kontrowersyjnym pomysłem promotorów. Tym razem chodzi o zestawienie Isaaca Cruza (28-3-1) z Lamontem Roachem Jr. (25-1-2) – pojedynek, który  miałby rozstrzygnąć los tymczasowego pasa organizacji WBC w kategorii super lekkiej (super lightweight). Choć póki co starcie pomiędzy dwoma pięściarzami nie zostało oficjalnie ogłoszone, do ich konfrontacji ma dojść w grudniu bieżącego roku. Starcie zapowiada się bardzo ciekawie: Cruz, dynamiczny wojownik o ogromnym sercu do walki, kontra Roach, pięściarz o solidnej technice i ambicjach, by sprawdzić się w wyższej wadze. Ale gdy kibice usłyszeli jedno kluczowe słowo – PPV – pojawiła się fala pytań, czy to wydarzenie naprawdę zasługuje na opłatę.

Isaac Cruz od dawna uchodzi za jednego z najefektywniejszych bokserów w niższych wagach. Jego bezwzględny pressing, styl walki idący do przodu i reputacja “Pitbulla” sprawiają, że niemal zawsze gwarantuje emocje. Z kolei Lamont Roach Jr. to pięściarz, który w niższych kategoriach potrafił walczyć z najlepszymi i który teraz szuka swojego miejsca w limicie 140 funtów. Dla Roacha starcie z Cruzem to okazja, by udowodnić, że nie tylko nie pęka przed ryzykiem, ale także że zasługuje na swoją chwilę chwały na większej scenie.

Problem w tym, że wielu kibiców zadaje sobie pytanie: czy to wystarczy, by wyciągnąć portfel? Walka o tymczasowy pas WBC to nie to samo, co starcie o pełnoprawny tytuł. Tymczasowy pas nie daje prestiżu na miarę wielkich mistrzów, a Pay-Per-View z definicji powinno oferować produkt premium. Jeśli karta walk nie zostanie solidnie uzupełniona dużymi nazwiskami, trudno będzie przekonać przeciętnego fana, że warto wydać kilkadziesiąt dolarów tylko po to, by obejrzeć jeden pojedynek, nawet jeśli walczy w nim “Pitbull”.

Zwolennicy tego zestawienia twierdzą jednak, że styl Cruza sam w sobie wart jest pieniędzy. Meksykanin nigdy nie zawodzi, a jego agresja i widowiskowość sprawiają, że praktycznie każda walka jest ringową wojną. Jeśli dodamy do tego ambicję i imteligencję Roacha, który wejdzie do ringu z zamiarem zastopowania swojego rywala, potencjał na emocjonujące widowisko jest realny.

I właśnie tu kryje się sedno problemu. Gala może być znakomita, jeśli promotorzy zadbają o undercard, jeśli emocje zostaną zbudowane przez odpowiednią narrację. Ale jeśli całość sprowadzi się wyłącznie do hasła “Cruz walczy, więc płać”, kibice mogą poczuć się rozczarowani. Bo boks to nie tylko sport – to również produkt, a produkt PPV musi mieć odpowiednią jakość.

Czy warto będzie zapłacić? Na razie trudno odpowiedzieć jednoznacznie. Na papierze to starcie ciekawi, lecz wciąż pozostaje w cieniu pytań o rangę i wartość wydarzenia. Jedno jest pewne: jeśli gala rzeczywiście trafi na anteny w formule pay-per-view, to o jej sukcesie zadecydują nie tylko pięści, ale przede wszystkim portfele kibiców. A ci coraz częściej potrafią powiedzieć stanowcze “nie”. 

Photo: Getty Images

Autor: Michal Adamczyk – redaktor naczelny. Kontakt: frontoffice@boxingzone.org