Damian Knyba (16-0-0) to pięściarz, który od samego początku swojej kariery zawodowej wzbudzał zainteresowanie. W wadze ciężkiej (heavyweight), gdzie jeden cios potrafi odmienić losy całej walki, a błędy są natychmiast karane, Polak prezentuje styl, który wyróżnia go na tle wielu młodych prospektów. Jego potencjał jest ogromny, ale jak u każdego pięściarza, obok atutów znajdziemy też elementy, które wymagają dopracowania. 

Jednym z największych atutów Knyby są jego warunki fizyczne. Wysoki wzrost i imponujący zasięg ramion pozwalają mu kontrolować dystans i narzucać własne tempo pojedynku. To element, który w wadze ciężkiej ma ogromne znaczenie – przeciwnicy często muszą przedzierać się przez długie lewe proste, zanim w ogóle zbliżą się do Polaka. W praktyce oznacza to, że Knyba może dyktować przebieg walki z bezpiecznej odległości, co redukuje ryzyko przyjęcia mocnego ciosu.

Knyba wyróżnia się także technicznie ułożonym stylem. Jego lewy prosty nie jest tylko narzędziem do punktowania: to broń, która otwiera drogę do kombinacji i pozwala budować przewagę punktową. Potrafi nim kontrolować ring, dystansować rywala, a nawet naruszyć przeciwnika. Na tle wielu młodych ciężkich, którzy bazują głównie na sile, Knyba prezentuje dojrzałość techniczną, co świadczy o dobrze przepracowanych latach na sali treningowej.

Na szczególną uwagę zasługuje jego spokój i inteligencja ringowa. Knyba nie panikuje, nawet gdy rywal wywiera presję. Potrafi czytać zamiary przeciwnika, dostosowywać się do jego stylu i zmieniać taktykę w trakcie walki. Ta umiejętność reagowania „w locie” to coś, czego nie da się nauczyć w kilka miesięcy – to cecha, którą posiadają zawodnicy z potencjałem na duże rzeczy. Polak potrafi boksować zarówno z dystansu, jak i półdystansu. Potrafi wywierać presję, ale też walczyć na wstecznym, kontrując i punktując. Ta elastyczność stylu sprawia, że trudno go rozszyfrować, a trenerzy przeciwników muszą przygotowywać kilka planów taktycznych.

Choć technicznie Knyba prezentuje się bardzo dojrzale, jego tempo walki bywa nierówne. Zdarza się, że zbyt długo kontroluje pojedynek samym lewym prostym i nie wchodzi w wyższe biegi, co daje rywalowi czas na przebicie się przez defensywę. Zdarza się, że po zakończeniu kombinacji Knyba wraca z rękami zbyt nisko, wystawiając się na kontrę. Na obecnym poziomie jego zasięg często wybacza ten błąd, ale w starciach z pięściarzami z czołówki taki moment zawahania może być problemem, który oczywiście “Polish Hussar” jest w stanie wyeliminować. Ma on bowiem za sobą trenerow w postaci Shauna George’a i Piotra Wilczewskiego, ktorzy jak nikt inny znają jego pięściarskie plusy i minusy i wiedzą nad czym pracować. 

Wszystkie te elementy tworzą obraz pięściarza o ogromnym potencjale. Damian Knyba ma wszystko, czego potrzeba, by zajść bardzo daleko: warunki fizyczne, technikę, ringową inteligencję i naturalny spokój. Jego styl przypomina to, co widzimy u najlepszych: cierpliwe budowanie przewagi, kontrola dystansu i chłodna kalkulacja w ringu. Jeśli uda mu się zwiększyć dynamikę, poprawić pracę w defensywie i zebrać doświadczenie z czołówką, może w ciągu kilku lat stać się realnym kandydatem do walki o tytuł. Wszystko wskazuje na to, że sztab Knyby z Erykiem Rachwałem i przede wszystkim z Łukaszem Kownackim na czele ma tego świadomość i krok po kroku usuwa słabe punkty, zanim staną się one problemem na największej scenie.

18 października, “Polish Hussar” powróci na ring w starciu z Joey’em Dawejko (28-13-4) na gali w dobrze znanej polskim kibicom hali Barclays Center w Brooklynie (New York, Stany Zjednoczone). Choć na papierze to Knyba jest faworytem, nikt w jego otoczeniu nie lekceważy rywala. Dawejko to nazwisko znane w amerykańskim boksie – twardy, doświadczony pięściarz, który wielokrotnie stawał naprzeciw uznanych prospektów i często zmuszał ich do pokazania pełni możliwości. Ma za sobą walki m.in. z Jarrellem Millerem (26-1-2), Charlesem Martinem (30-4-1) czy Frankiem Sanchezem (25-1-0), a jego odporność i umiejętność przetrwania kryzysu czynią z niego typowego „sprawdzacza” dla młodych talentów. 

Cały proces przygotowań do tej walki został zaplanowany z chirurgiczną precyzją. Knyba sparuje m.in. ze swoim przyjacielem Piotrem Łączem (14-0-1) i byłym rywalem, niezwykle wytrzymałym Kostiantynem Dovbyshchenko (10-19-1) , co ma symulować różne style, z jakimi może się spotkać w starciu z Dawejko. Jedni imitują agresywną presję, inni pracę w półdystansie – wszystko po to, by Polak był gotowy na każdy scenariusz.

Photo: Archiwum Damiana Knyby

Autor: Michal Adamczyk – redaktor naczelny. Kontakt: frontoffice@boxingzone.org