Mistrz świata federacji WBC, kategorii lekkiej (lightweight), Devin Haney (25-0-0) nie uważa, że potrzebuje walki z posiadaczem trzech pozostałych tytułów w tej dywizji – Teofimo Lopezem (16-0-0), aby zostać gwiazdą boksu.
– Lopez powiedział, że muszę walczyć z Rolando Romero, aby później dostać walkę z nim. Nie potrzebuję Teofimo, aby zostać gwiazdą. To nie jest ktoś, kogo ja potrzebuję. Wciąż zarabiam więcej, niż na walce z Lopezem. Mówienie, że najpierw muszę pokonać Romero, aby dostać ciebie, jest śmieszne. Naprawdę cię nie potrzebuję Teofimo. – powiedział w stronę Lopeza, Devin Haney.
Młody Amerykanin twierdzi, że pozostali pięściarze z czołówki kategorii lekkiej, po prostu go unikają. Ciężko powiedzieć jak wygląda sprawa z Lopezem, czy Gervontą Davisem (24-0-0), który manewruje pomiędzy kategoriami wagowymi, choć jeśli chodzi o Ryana Garcię (21-0-0), sprawa wydaje się jasna. Początkiek stycznia, “King Ryan” znokautował na gali w San Antonio Luke’a Campbella (20-4-0), zdobywając tymczasowy pas WBC, który miał być przepustką do walki o pełnoprawny tytuł z obecnym mistrzem, czyli właśnie z Haney’em. Garcia zadeklarował wprost, że nie weźmie tego pojedynku.
– Nie wydaje mi się, aby były jakiekolwiek problemy w sprawie organizacji takich walk, jeśli zawodnicy faktycznie chcą, aby się one wydarzyły. Jesteście tylko kwestią czasu, jeśli chodzi o unikanie mnie. Wkrótce zostaniecie osaczeni i będziecie musieli ze mną walczyć. Przygotujcie się więc, bo niebawem staniecie naprzeciw mnie. – ostrzegł swoich rywali, Haney.