Joe Joyce (13-0-0) mimo, że przyjmuje stosunkowo dużo strzałów, cały czas wygrywa i nokautuje swoich rywali. Blisko 36-letni Brytyjczyk wygrał w sobotę przed czasem z byłym pretendentem do tytułu mistrza świata, Carlosem Takamem (39-6-1), dzięki czemu zyska on prawdopodobnie status obowiązkowego pretendenta do mistrzowskiego pasa z ramienia federacji WBO – tak przynajmniej wynika ze słów jego promotora, Franka Warrena.
Kolejka do mistrzowskich pasów w królewskiej dywizji jest jednak długa i nawet jeśli po walce Anthony’ego Joshua (24-1-0) z obecnym obowiązkowym pretendentem Oleksandrem Usykiem (18-0-0), Joyce przejmie ten status, będzie prawdopodobnie musiał dłużej poczekać na swoją szansę, choć w kategorii ciężkiej wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie. Menadżer Anglika, zapytany o walkę jego podopiecznego z byłym pretendentem do tytułu, Luisem Ortizem (32-2-0), odpowiedział: “nie ma problemu”. Już kilka lat temu Joyce wyzywał na pojedynek Kubańczyka, a konkretnie po tym, gdy ten przegrał swoją pierwszą walkę o mistrzostwo świata z Deontay’em Wilderem (42-1-1).
Rzecz w tym, że zarówno Dillian Whyte (28-2-0), Andy Ruiz Jr (34-2-0), Chris Arreola (38-7-1) i kilku innych pięściarzy mówi o potencjalnej walce z Ortizem, a doświadczony Kubańczyk nadal pozostaje nieaktywny od listopada ubiegłego roku, kiedy to na gali w Kalifornii nie dał najmniejszych szans Alexandrowi Floresowi (18-3-1), który ewidentnie nie chciał nawet zaryzykować w walce z Ortizem, kładąc się już w pierwszej rundzie.