Już w najbliższą sobotę podczas gali Queensberry Promotions w Oberhausen (Niemcy), na przedmieściach Düsseldorfu, dojdzie do niezwykle ważnej dla polskich kibiców walki. Agit Kabayel (26-0-0) przystępuje do obrony tymczasowego tytułu mistrza świata WBC, a jego przeciwnikiem będzie również niepokonany Damian Knyba (17-0-0). Bukmacherzy pozostają zgodni: Kabayel jest bezdyskusyjnym faworytem, a narracja budowana przez DAZN oraz zdecydowaną większość międzynarodowych mediów sprawia wrażenie, jakby wynik tego pojedynku był już rozstrzygnięty. Rzeczywistość może jednak wyglądać inaczej.

Organizatorzy nie kryją, że ich celem jest przywrócenie “wielkiego boksu” na niemiecki rynek, a szybkie i efektowne zwycięstwo Kabayela miałoby stanowić fundament tego planu. Niemiec kurdyjskiego pochodzenia ma za sobą trzy niezwykle cenne wygrane przed czasem. Pokonał kolejno Arslanbeka Makhmudova (21-2-0), Franka Sancheza (25-1-1) oraz Zhilei Zhanga (27-3-1). Na papierze wygląda to imponująco, lecz każdy z tych przypadków wymaga chłodniejszej analizy.

Makhmudov był od lat zawodnikiem mocno, mówiąc w cudzysłowie, “pompowanym”. Nigdy jednak nie osiągnął poziomu, który próbowano mu przypisać. Miedzy innymi chodzi o brak szybkości, elastyczności, przewidywalność oraz opieranie całego swojego stylu na jednym, mocnym uderzeniu sprawiły, że Rosjanin nigdy realnie nie zbliżył się do światowej czołówki. Frank Sanchez natomiast po walce z Efe Ajagbą (20-1-1) w pazdzierniku 2021 roku systematycznie prezentował coraz słabszą formę, a do walki z Kabayelem wyszedł z zerwanym więzadłem, decydując się na pojedynek ze względu na ogromne pieniądze na stole. 

Według informacji BoxingZone.org, także Zhilei Zhang borykał się z problemami zdrowotnymi i odbył jedynie dwanaście rund sparingowych przed wejściem do ringu. Oczywiście nie jest to usprawiedliwienie: decyzje o podjęciu walki wynikają zawsze z kalkulacji finansowych, ale kontekst pozostaje istotny. Faktem jest, że Kabayel zrobił to, co powinien, i nie pozostawił cienia wątpliwości. Nie można mu odmówić spokoju, konsekwencji i bardzo dobrego przygotowania fizycznego. Warto jednak pamiętać, że w walce poprzedzającej tę serię był o krok od porażki przed czasem z bardzo przeciętnym Agronem Smakici’m (21-3-0).

Rekord Damiana Knyby nie zawiera nazwisk o porównywalnej klasie, ale historia, która doprowadziła go do tej walki, jest równie istotna. Gdy jego zespół otrzymał propozycję pojedynku o tymczasowy pas, Knyba uznał, że to moment, którego nie można przegapić. Polak od dawna był gotowy na podwyższanie poprzeczki, lecz problemy wewnętrzne grupy Top Rank, z którą ma kontrakt jeszcze przez dwa lata, znacząco utrudniały rozwój jego kariery.

W tym czasie ogromną rolę odegrał duet menedżersko–promotorski: Łukasz Kownacki oraz Eryk Rachwał, który jest jedynym polskim promotorem działającym na amerykańskim rynku. To oni wykonali tytaniczną pracę, aby zapewnić Knybie regularne występy i nie dopuścić do długich przestojów.

W ostatnich trzech walkach Polak pokonał kolejno Andrzeja Wawrzyka (34-5-0), Marcina Siwego (25-1-1) oraz Joey’a Dawejko (28-13-4). Choć żadne z tych nazwisk nie robi takiego wrażenia jak Makhmudov, Sanchez czy Zhang, warto podkreślić, że w żadnym z wymienionych pojedynków Knyba nie pozostawił nawet grama wątpliwości, dominując od pierwszej do ostatniej sekundy, czyli dokładnie tak samo jak w każdej walce od rozpoczęcia kariery zawodowej.

Większość kibiców odbiera ten pojedynek jako formalność. Kolejne “odhaczone” zwycięstwo Kabayela. Kursy bukmacherskie mówią wiele: $100 postawione na Knybę może przynieść aż $900 czystego zysku. “Polish Hussar”, znany z wyjątkowej odporności psychicznej, nie zwraca jednak uwagi na narracje i statystyki. Polak wie, że ma przed sobą największą szansę w karierze i wierzy, że może ją wykorzystać.

Od lat wiadomo, że niemieckie ringi potrafią być wyjątkowo niewdzięcznym miejscem. Jakość sędziowania w tym kraju wielokrotnie przekraczała granice absurdu, a liczne kontrowersyjne werdykty sprawiły, że Niemcy zyskały reputację tzw. “stolicy przekrętów”. Historia zna wiele przykładów, które tę tezę potwierdzają. Walka toczy się o tymczasowy pas mistrza świata WBC, co oczywiście nie jest pełnoprawnym tytułem, ale należy podkreślić, że żaden polski ciężki nigdy nie zdobył nawet takiego trofeum. Jeśli więc Knyba wygra, dokona czegoś, czego w Polsce nie osiągnął nikt.

Początek gali w sobotę o godzinie 1PM czasu środkowoamerykańskiego (20:00 czasu polskiego). Transmisja wyłącznie w DAZN. Zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i w Polsce, dostępna w ramach miesięcznej subskrypcji.

Autor: Michał Adamczyk – redaktor naczelny

Kontakt: boxingzone2020@gmail.com