W ubiegłą sobotę na gali w Atlancie (Georgia, Stany Zjednoczone), Shakur Stevenson (17-0-0) pokonał przed czasem Jamela Herringa (23-3-0) i odebrał mu tytuł mistrza świata federacji WBO, kategorii super piórkowej (super featherweight). Dla 24-latka był to już drugi tytuł w kolejnej dywizji. Wcześniej Stevenson zdobywał mistrzostwo w wadze piórkowej (featherweight). Amerykanin nie zamierza jednak zwalniać tempa i podtrzymuje to o czym mówił głośno wcześniej – najpierw walka o dwa tytuły z mistrzem świata WBC, Oscarem Valdezem (30-0-0), a następnie wielkie pojedynki z takimi zawodnikami jak Gervonta Davis (25-0-0) czy Teofimo Lopez (16-0-0).
– Devin Haney, Teofimo Lopez, Gervonta Davis, Joseph Diaz, Ryan Garcia. Wszyscy z nich są naprawdę dobrzy. To wszystko rozegra się między nimi, więc nie mogę wybrać konkretnie, ale muszę powiedzieć, że walka pomiędzy mną a Davisem byłaby czymś niesamowitym. – powiedział po sobotniej walce Stevenson.
Póki co Gervonta Davis najbliższą walkę zaplanowaną ma na piątego grudnia, kiedy to na gali w Los Angeles (California, Stany Zjednoczone) bronił będzie tytułu WBA “Regular” dywizji lekkiej (lightweight), przeciwko Rolandowi Romero (14-0-0). Walka unifikacyjna pomiędzy Valdezem, a Stevensonem z praktycznego punktu widzenia jest bardzo łatwa do zorganizowania, bowiem obaj zawodnicy promowani są przez Boba Aruma z Top Rank. O takim zestawieniu z pewnością będzie jeszcze dużo się mówić, jednakże mało prawdopodobnym jest, aby do tej walki doszło w najbliższej przyszłości. Prawdopodobnie zarówno Stevenson jak o Valdez stoczą swoje najbliższe pojedynki w ramach dobrowolonych obron.