W zawodowym boksie raz na jakiś czas pojawiają się pięściarze, którzy mają w sobie wszystko, by urozmaicić, lub zdominować swoją kategorię wagową – talent, warunki fizyczne, doświadczenie amatorskie i wsparcie dużych promotorów. Felix Verdejo (27-2-0) miał być jednym z takich zawodników. Urodzony 19 maja 1993 roku w San Juan (Portoryko), od najmłodszych lat wyróżniał się szybkością, naturalnym wyczuciem dystansu i ofensywnym stylem. Jako amator reprezentował swój kraj na igrzyskach olimpijskich w Londynie w 2012 roku, a jego występy zwróciły uwagę jednego z największych graczy na rynku – grupy Top Rank. Kontrakt z amerykańskim gigantem otworzył mu drzwi do wielkiej kariery zawodowej.
Debiutując w grudniu 2012 roku, Verdejo szybko zaczął budować nazwisko. Wygrywał kolejne walki, często efektownie i przed czasem, co w połączeniu z jego medialnym wizerunkiem sprawiło, że zaczęto nazywać go „następcą Tito Trinidada” – legendy portorykańskiego boksu. Jego bilans rósł błyskawicznie, a w 2015 roku zdobył regionalny tytuł WBO Latino w wadze lekkiej (lightweight), który obronił kilkukrotnie. Do 2017 roku miał na koncie 23 zwycięstwa z rzędu i uchodził za jednego z najbardziej obiecujących prospektów swojej generacji.
Z czasem jednak w karierze Verdejo zaczęły pojawiać się pierwsze rysy. Kontuzje, długie przerwy między walkami i problemy z dyscypliną treningową sprawiły, że jego rozwój spowolnił. W marcu 2018 roku przyszła pierwsza poważna porażka – Antonio Lozada Jr. (43-6-1) znokautował go w dziesiątej rundzie, co brutalnie przerwało jego marsz w kierunku mistrzostwa świata. Verdejo wrócił na ring i odbudował się kilkoma zwycięstwami, ale gdy w grudniu 2020 roku stanął naprzeciw Masayoshiego Nakataniego (20-3-0), był to moment prawdy. Walka, która miała otworzyć mu drogę do starcia o pas, zakończyła się dramatem – po obiecującym początku Verdejo został znokautowany w dziewiątej rundzie. Jak się później okazało, był to jego ostatni pojedynek w zawodowej karierze.
Zaledwie kilka miesięcy później świat sportu usłyszał o Felixie Verdejo już nie w kontekście walki o tytuł, ale brutalnej zbrodni. 30 kwietnia 2021 roku rodzina 27-letniej Keishli Rodríguez zgłosiła jej zaginięcie. Kobieta, z którą Verdejo od kilku lat utrzymywał romans mimo swojego małżeństwa, miała tego dnia spotkać się z nim, by poinformować, że jest w ciąży. Spotkanie to zakończyło się tragicznie. Według aktu oskarżenia, którego treść ujawniono później, Verdejo nie chciał zaakceptować ciąży i wspólnie ze wspólnikiem uknuł plan pozbycia się problemu.
Z ustaleń śledczych wynika, że pięściarz zwabił Keishlę do swojego samochodu, gdzie uderzył ją w twarz i podał jej środki uspokajające. Następnie związał jej ręce i nogi, przyczepił do ciała ciężarki i zawiózł nad lagunę San José w San Juan. Tam, w obecności wspólnika, wyrzucił kobietę z mostu do wody, a następnie oddał jeszcze strzał w kierunku tafli. 1 maja wody laguny wyrzuciły ciało Rodríguez na powierzchnię.
2 maja 2021 roku, gdy stało się jasne, że śledczy dysponują już poważnymi dowodami – w tym zeznaniami wspólnika, zapisami z kamer monitoringu i danymi GPS – Felix Verdejo sam zgłosił się do biura FBI w San Juan. Zgłoszenie się było elementem strategii obrony ustalonej przez jego adwokata, ale nie oznaczało przyznania do winy. Już następnego dnia były pięściarz został aresztowany i postawiono mu zarzuty: porwania zakończonego śmiercią, zabójstwa kobiety w ciąży oraz zabicia nienarodzonego dziecka.
Proces rozpoczął się w 2023 roku i odbił się szerokim echem w mediach na całym świecie. Sprawa miała wszystkie elementy głośnego procesu: sportowca z ogromnym potencjałem, zdradę, ciążę i bestialską zbrodnię. Obrona próbowała podważyć wiarygodność świadka i sugerowała, że głównym inicjatorem zbrodni był wspólnik, jednak dowody były przytłaczające. 28 lipca 2023 roku ława przysięgłych uznała Felixa Verdejo za winnego dwóch najpoważniejszych zarzutów. 3 listopada 2023 roku sąd federalny skazał go na dożywotnie pozbawienie wolności bez możliwości wcześniejszego zwolnienia.
– Zawsze trzymałem się stanowiska, że w to nie wierzę; nie wierzę w karę śmierci, bo w takim przypadku… to by mu nawet pomogło. Nie wierzę w karę śmierci, bo nikt nie ma prawa odbierać życia drugiemu człowiekowi. Wolę, żeby spędził resztę życia w celi i pamiętał o wszystkim, co zrobił. – powiedział José Antonio Rodríguez, ojciec Keishli, w wywiadzie radiowym dla Radio Isla 1320.
Historia Felixa Verdejo to jeden z najbardziej dramatycznych przykładów zmarnowanego potencjału we współczesnym boksie. Od olimpijczyka i obiecanego mistrza świata po dożywotniego więźnia – droga od sportowej nadziei do moralnego dna zajęła zaledwie kilka lat. Przypadek Verdejo jest brutalnym przypomnieniem, że w świecie sportu talent i sukces nie są tarczą chroniącą przed konsekwencjami czynów. Przekreślił swoją karierę, wolność i życie jednej kobiety, a jego nazwisko już na zawsze pozostanie nie symbolem bokserskiego sukcesu, lecz synonimem tragedii i upadku.
Autor: Michal Adamczyk, BoxingZone.org. Kontakt: frontoffice@boxingzone.org