Jeden z najlepiej zapowiadających się pięściarzy na świecie, Vergil Ortiz Jr (18-0-0) powróci między liny już 19 marca na gali w Los Angeles (California, Stany Zjednoczone), gdzie w walce wieczoru zmierzy się z niepokonanym na zawodowych ringach Michaelem McKinsonem (21-0-0). Stawką pojedynku będzie pas WBO International kategorii półśredniej (welterweight), który od marca ubiegłego roku znajduje się w posiadaniu Ortiza.

23-letni Amerykanin jest pewny swojego zwycięstwa nad McKinsonem i chciałby następnie skonfrontować się o mistrzostwo świata z Errolem Spence’m Jr (27-0-0). Obaj pięściarze pochodzą z Teksasu, a ich walka z pewnością cieszyłaby się bardzo dużym zainteresowaniem.

Myślę, że taka walka byłaby największym pojedynkiem w historii Texasu – nie mam wątpliwości. Wiem, że miałoby to miejsce na Cowboy’s Stadium i wszystkie bilety byłyby wyprzedane. To naprawdę ekscytujące, ale najpierw musimy dojść do tego punktu. Byłbym w stanie podjąć to ryzyko. Bez ryzyka nie otrzymasz nagrody. Nie da się nie podejmować ryzyka i oczekiwać, że osiągniesz sukces. – mówi Ortiz.

Spence, znajdujący się w posiadaniu mistrzowskich pasów WBC oraz IBF kategorii półśredniej, już szesnastego kwietnia skrzyżuje rękawice z czempionem federacji WBA, Yordenisem Ugasem (27-4-0) w walce unifikacyjnej. Według Ortiza, ciężko wytypować zwycięzcę tego zestawienia.

Walka pomiędzy Spence’m i Ugasem będzie konkurencyjna – nie ma co do tego wątpliwości. Stawiam jednak bardziej na Spence’a. Nie mówię że wygra i zdmuchnie go z ringu czy coś w tym stylu, ale daję mu lekką przewagę. Ugas jest wojownikiem. Całkowicie szczerze, to może pójść w obie strony. – dodał Ortiz w rozmowie z boxingscene.

Autor: Michal Adamczyk