Temat walki pomiędzy byłym mistrzem świata kategorii super średniej (super middleweight), Glberto “Zurdo” Ramirezem (43-0-0), a obecnym czempionem federacji WBA kategorii półciężkiej (light heavyweight), Dmitry’em Bivolem (19-0-0) ciągnie się już od wielu miesięcy. Ramirez wielokrotnie wspominał, że to Bivol nie chce podjąć rękawicy, zaś kilka dni temu to Rosjanin zarzucił Meksykaninowi, że to on odrzucił ofertę walki, do której mogło dojść w pierwszej połowie grudnia w Rosji. 

Nie wiem dlaczego Bivol mówi, że zaoferowali nam walkę. On musi być naprawdę mocno zdezorientowany. Żeby było jasne: nigdy nie dostałem kontraktu, ani ja, ani mój promotor Golden Boy, w przeciwieństwie do tego, że my mu kontrakt wysłaliśmy. Nie mogę zrozumieć dlaczego jest takim pionkiem i puszcza w świat fałszywe informacje próbując wszystkiego, aby uniknąć tej walki. To tylko kwestia czasu kiedy ten pas trafi do mnie. – mówi Ramirez. 

Walka pomiędzy dwoma zawodnikami nie byłaby stosunkowo ciężka do zorganizowania, bowiem Bivola promuje Eddie Hearn z Matchroom Boxing, zaś Ramireza, Oscar De La Hoya z Golden Boy Promotions. Obie grupy swoje wydarzenia pokazują na platoformie streamingowej DAZN, poza tym obaj promotorzy żyją ze sobą w dobrych relacjach i chętnie współpracują. Jak twierdzi Ramirez, jego głównym celem jest teraz odebrać pas Bivolowi, a następnie jest gotowy na kolejne wyzwania. 

Moim kolejnym celem będzie Joe Smith Jr. Jestem najlepszym zawodnikiem kategorii półciężkiej, a reszta nie jest nawet blisko. To powód dla którego ci mistrzowie nie chcą ze mną walczyć, ale wkrótce nie będą mieli wyjścia. Smitha skończyłbym do szóstej rundy. – powiedział Gilberto Ramirez. 

źródło wypowiedzi: boxing247