Już za niespełna dwa tygodnie, 16 lipca w Los Angeles (California, Stany Zjednoczone), byly tymczasowy mistrz federacji WBC kategorii lekkiej (lightweight), Ryan Garcia (22-0-0) w walce wieczoru skrzyżuje rękawice z doświadczonym Javierem Fortuną (37-3-1). Amerykański pięściarz, który powrócił na początku kwietnia po ponad piętnastomiesięcznej przerwie zapewnia, że tym razem pokaże jeszcze lepszą wersję siebie.
– Myślę, że zobaczycie, iż nie tylko zrzuciłem siebie ringową rdzę od mojej ostatniej walki z Emmanuelem Tagoe, ale zobaczycie również, że mój timing i refleks są o wiele lepsze. Zobaczycie moją kontrolę w ringu, zobaczycie obronę i rzeczy których nie widzieliście od póltora roku. – powiedział Garcia dla DAZN Boxing Show.
Blisko 24-letni pięściarz z Los Angeles trenuje od lutego bieżącego roku pod okiem legendarnego Joe Goossena, który widzi w Garcii potężny potencjał. Niewątpliwie to właśnie on będzie faworytem w nadchodzącym starciu z Javierem Fortuną, który z pewnością swoje najlepsze lata ma już za sobą. Były mistrz świata kategorii super piórkowej (super featherweight) wygrał co prawda swoją ostatnią walkę w rodzinnej Dominikanie z niejakim Rafaelem Hernandezem (32-16-3), jednak jest to zawodnik kompletnie anonimowy bez żadnych sukcesów. Wcześniej z kolei, Fortuna zmierzył się z Josephem Diazem (32-2-1) w finałowym eliminatorze do tytułu mistrza świata WBC. Walka do jednej szczęki – to idealne określnienie tego, co działo się tej nocy na gali w Los Angeles. Debiutujący wówczas w kategorii lekkiej Diaz, pewnie wypunktował Fortunę na dystansie dwunastu rund.
Autor: Michal Adamczyk