Shakur Stevenson (17-0-0) wyrasta powoli na jednego z najbardziej rozpoznawalnych pięściarzy świata, a wpływ na taki stan rzeczy mają niewątpliwie jego ponadprzeciętne umiejętności, które w ostatnim czasie wręcz eksplodowały. Walczący dla grupy promotorskiej Top Rank, Amerykanin, w swoich dwóch ostatnich walkach zdominował najpierw Jamela Herringa (23-4-0) odbierając mu tytuł mistrza świata kategorii super piórkowej (super featherweight), zaś następnie, w ostatni dzień kwietnia bieżącego roku, pewnie wypunktował Oscara Valdeza (30-1-0), zabierając jego tytuł federacji WBC.

W tym momencie Stevenson posiada dwa z czterech tytułów kategorii do 130 funtów i ciężko powiedzieć na jak długo pozostanie w dywizji super piórkowej, bowiem z pewnością kwestią czasu jest, kiedy niezwykle utalentowany pięściarz z Newark (New Jersey, Stany Zjednoczone) zagości w wadze lekkiej (lightweight), gdzie czekają na niego wielkie nazwiska, takie jak na przykład Gervonta Davis (27-0-0), Devin Haney (28-0-0), czy Vasiliy Lomachenko (16-2-0).

– Znam Davisa od dziecka. Widziałem jak piął się w górę, gdy jeszcze nie miał nic. Chciałbym wejść do ringu zarówno z nim, jak i z Devinem Haney’em. Czuję, że mam lepsze umiejętności, niż Davis. Może nie podoba mu się, że tak mówię, ale to prawda. Davis ma umiejętności, ale w swoich walkach będzie nawiązywał rywalizację do momentu, gdy będzie mógł oddać strzał. Jeśli chodzi o jego ostatnią walkę z Romero, to bardzo sprytnie to rozegrał i go złapał. Boksował, a następnie wyprowadził mega strzał. Jest świetnym pięściarzem, ale ja jestem pewny siebie. Czuję, że jestem lepszy niż ktokolwiek inny. Pytacie mnie o Canelo, a ja wam powiem, że jestem lepszy od niego pod kątem umiejętności. – mówi Stevenson dla Showtime.

W tym momencie nie wiadomo jakie dalsze plany będzie miał Stevenson. Ze słów 25-latka wynika, że w grę wchodzą dwie opcje: pełna unifikacja i zdobycie wszystkich czterech pasów w dywizji super piórkowej, lub przenosiny do piekielnie mocno obsadzonej kategorii lekkiej, gdzie przy wybornych zestawieniach, będzie mógł on zarobić wielkie pieniądze. Stevenson odniósł się także do tematu Ryana Garcii (22-0-0), który od początku 2020 roku aktywny był jedynie w mediach społecznościowych, zamiast w ringu. Popularny “King Ryan) powrócił na początku kwietnia po ponad piętnastomiesięcznej przerwie, pewnie pokonując na punkty Emmanuela Tagoe (32-2-0), a już za półtora tygodnia skrzyżuje rękawice z Javierem Fortuną (37-3-1).

– Myślę, że Garcia jest lepszy, niż innym się wydaje. Jedynym problemem jaki posiada jest to, że trzyma odsłoniętą brodę. Uważam, że jest jest lepszy, niż ludzie o nim mówią. Widzą go tylko w mediach społecznościowych, ale Ryan to ktoś inny – walczyłem z nim , gdy miałem czternaście lat. On jest w boksie bardzo, bardzo długo. Pamiętam jak zdobywaliśmy srebrne rękawice, w wieku 9 i 10 lat. To był mały dzieciak, ale on boksuje od lat. Jest nie tylko medialnym bokserem, modelem, ale potrafi boksować lepiej, niż się wydaje innym, choć to oczywiste, że ma braki, jeśli chodzi o umiejętności i łatwo go trafić, bo stoi prosto, niczym chudziutki pelikan. Jego nogi wyglądają po prostu słabo i prawdopodobnie to jest tym powodem, że nie poprawia swojej pozycji ciała, postury. On powinien zostać w kategorii lekkiej i nie ruszać się stamtąd pod żadnym pozorem. Miałby tam już duże problemy z takimi zawodnikami jak Regis Prograis, Jose Zepeda, Subriel Mattias, czy Jose Ramirez. – powiedział Shakur Stevenson.

Autor: Michal Adamczyk