Już za niespełna półtora tygodnia, dokładnie 9 października w T-Mobile Arena w Las Vegas (Nevada, Stany Zjednoczone), mistrz świata federacji WBC, kategorii ciężkiej (heavyweight), Tyson Fury (30-0-1) po raz pierwszy w karierze będzie bronił tytułu, a jego rywalem będzie Deontay Wilder (42-1-1), z którym Anglik spotka się w bezpośrednim rewanżu. Dla obu pięściarzy będzie to również trzeci pojedynek między sobą. W środowe popołudnie czasu amerykańskiego, Fury wziął udział w video-konferencji, w której podzielił się z mediami swoimi odczuciami przed nadchodzącym wydarzeniem.
– Jestem bardzo podekscytowany i nie mogę doczekać się tej walki. Jestem bardzo zdeterminowany i nie mogę doczekać się 9 października. Chciałbym, aby to był już ten nadchodzący weekend. Muszę poczekać jeszcze tydzień na te długie ręce Deontay’a Wildera. To jedna z niewielu trylogii w wadze ciężkiej od czasu Evandera Holyfielda i Riddicka Bowe’a. Zamierzam wystrzelić z moich pistoletów na pełnym ataku i zwycięsko prosto od pierwszej rundy, aż do końca. To będę ja albo Wilder. Nigdy nie miałem słabego obozu przygotowawczego i jestem w najlepszej życiowej formie. Nie mam kontuzji, a to jest najważniejsze. Naprawdę nie mogę się tego doczekać! – mówił w środę Fury.
Po wielu perturbacjach związanych z trzecią walką Fury’ego z Wilderem, w maju okazało się, że do pojedynku dojdzie 24 lipca w Las Vegas, jednakże na blisko dwa i pół tygodnia przed tą datą okazało się, że zarówno Fury, jak i większość członków jego zespołu pozytywnie przeszła test na covid-19, w związku z czym cała gala została wstrzymana, a następnie przeniesiona na 9 października. Po zaistniałej sytuacji, “Gypsy King” spotkał się z wieloma nieprzychylnymi komentarzami pod swoim adresem, mówiących m.in o tym, że Anglik “zmyślił” rzekomego wirusa, aby gala nie odbyła się w dniu 24 lipca. Powodem tego miała być jego słaba forma, oraz rzekomy nokaut, który miał Fury’emu zaserwować Jared Anderson (9-0-0). Są to oczywiście jedynie opinie pewnej grupy ludzi, w tym Wildera, który twierdzi, iż Fury po prostu nie chciał walczyć.
– Nie używam wymówek. Myślę, że zrobili z Wildera taki słabszy charakter, słabszego faceta i pięściarza, ponieważ gdy zostajesz pokonany, jesteś pokonany. Weź męską rękę w górę i podążaj naprzód. Wielu pięściarzy przegrało swoje walki. Muhammad Ali, Mike Tyson… To co robią po przegranych czyni ich tym, kim są. Naprawdę nie mam wiele do powiedzenia na temat tego co mówi Deontay Wilder. To nie moje zmartwienie. Niektórzy ludzie gdy przegrywają, szukają wymówek dlaczego przegrali i to jest powód, dla którego Wilder przekonuje się o tym, co się stało. To już zależy od niego, więc życzę mu powodzenia podczas walki i zobaczymy czy może zrobić coś lepszego. – powiedział Fury.
Na gali zobaczymy prawdziwy festiwal wagi ciężkiej. Oprócz pojedynku Fury’ego z Wilderem, między linami zobaczymy również Adama Kownackiego (20-1-0), który zmierzy się w rewanżu z Robertem Heleniusem (30-3-0). Oprócz tego będziemy świadkami niezwykle ciekawie zapowiadającej się walki dwóch niepokonanych i bardzo dobrze zapowiadających się “ciężkich”, mowa tutaj o Franku Sanchezie (18-0-0) i Efe Ajagbie (15-0-0). Stawką ich pojedynku będzie pas WBO NABO. Swój kolejny popisowy występ, bez wątpienia będzie chciał pokazać niezwykle dobrze zapowiadający się prospekt, Jared Anderson (9-0-0). 21-letni Amerykanin kroczy od zwycięstwa do zwycięstwa, a większą uwagę kibiców światowego boksu przykuł w ubiegłym roku, prezentując się na pierwszych w czasie pandemii covid-19 galach grupy Top Rank, w tzw. “bańce” (Bubble). Rywalem popularnego “Big Baby” będzie Vladimir Tereshkin (22-0-1).
Gala organizowana przez Top Rank przy pomocy Premier Boxing Champions odbędzie się w systemie Pay-Per-View na kanałach ESPN oraz FOX, choć możemy spodziewać się, że niemalże na pewno transmisję za pośrednictwem wyżej wymienionych, przeprowadzi jedna z polskich telewizji. Więcej na temat całego nadchodzącego wydarzenia już wkrótce!