W sobotnią, Bożonarodzeniową noc na gali w Newark (New Jersey, Stany Zjednoczone), Vito Mielnicki (10-1-0) pokonał przed czasem Nicholasa DeLombę (16-4-0) i odnosi dziesiąte zwycięstwo na zawodowych ringach. 19-letni pięściarz triumfował przed swoją publicznością w ostatniej, dziesiątej rundzie, gdy narożnik DeLomby zdecydował się go poddać.
Mielnicki od początku narzucił wysokie tempo i mocno napierał na swojego rywala, który od piątej rundy zaczął boksować bardziej ofensywnie. Amerykanin z polsko-włoskimi korzeniami cały czas kontrolował jednak przebieg pojedynku, a w połowie dziesiątej rundy, bardzo mocno trafił swojego przeciwnika, w efekcie czego chwilkę później, narożnik 31-latka postanowił go poddać.
– Myślę, że w tej walce pokazałęm swoje umiejętności. Chodziłem na nogach, a dzieliłem ring z prawdziwym twardzielem. Dziękuję mu, że mogłem z nim podzielić ring. To był piękny prawy, który go mocno zranił. Ogólnie DeLomba był twardy i zmuszał mnie do tego, abym cały czas był zajęty i aktywny. Jako 19-latek stoczyłem dziesięć rund. Czułem się świetnie. Chciałbym życzyć wszystkim Wesołych Świąt. Jestem błogosławiony, że jestem w miejscu w jakim jestem, i zdecydowanie nie możemy doczekać się powrotu do ringu w 2022 roku. – mówił po walce Mielnicki.
Młody pięściarz stoczył w tym roku cztery pojedynki. Wygrał trzy, a raz, w kwietniu bardzo niespodziewanie musiał uznać wyższość Jamesa Martina (7-3-0), który wygrał wówczas jednogłośną decyzją sędziów. Mielnicki nie szukał wymówek, choć podkreślił, że popełnił wówczas kilka błędów, które jak zapewnia – nigdy się nie powtórzą. Obiecujący zawodnik z New Jersey, nie może doczekać się już startów w zbliżającym się wielkimi krokami 2022 roku.
– W przyszłym roku chcę się po prostu rozwijać i rozwijać. Pewnie dostanę jakieś walki na undercadzie, a byłbym wręcz zachwycony, gdybym mógł po raz kolejny wziąć udział w walce wieczoru w hali Prudential Center. – powiedział Mielnicki.