Dillian Whyte (28-2-0) powrócił na zwycięską ścieżkę, pokonując końcem marca Alexandra Povetkina (36-3-1) w bezpośrednim rewanżu na gali w Gibraltarze. Jamajczyk z angielskim paszportem odzyskał tym samym tytuł tymczasowego mistrza WBC, kategorii ciężkiej (heavyweight), i liczy na to, że zmierzy się jeszcze w tym roku z Deontay’em Wilderem (42-1-1). 

Szczerze mówiąc uważam, że jest publiczne zapotrzebowanie na walkę z Wilderem. Walka w Ameryce nie jest kłopotem, a zwiększa zainteresowanie i pociąga za tym większe grono fanów. Dobrze byłoby stoczyć wielką walkę w Ameryce tego lata. – mówi dla SkySports, Whyte. 

W przeszłości, gdy Wilder był jeszcze mistrzem świata, na pojedynek z nim mocno naciskał właśnie Whyte, ale pięściarz z Alabamy twierdził wówczas, że nie da szansy Whyte’owi, gdyż taka walka nie ma sensu. Teraz, gdy Wilder jest bezpośrednio po porażce, w której stracił pas, jest otwarty na walkę z Whyte’m. 

Będę walczyć z Wilderem nawet w Alabamie, jeśli to sprawi, że poczuje się bezpiecznie i podejmoe walkę. Jeśli chce, może mieć domowych sędziów z jego miasta. Nie obchodzi mnie to. Mógłbym walczyć z nim nawet w jego własnym domu, w kuchni, w garażu, w ogrodzie – gdziekolwiek. Chcę go tylko złapać i sprawić mu ból. – powiedział Whyte.