Niepokonany póki co na zawodowych ringach Agit Kabayel (21-0-0) zmierzy się w swojej kolejnej walce z byłym mistrzem świata dywizji junior ciężkiej (cruiserweight), Marco Huckiem (42-5-1). Stawką pojedynku będzie pas Mistrza Europy EBU kategorii ciężkiej (heavyweight), więc obaj pięściarze będą z pewnością mocno zmotywowani przed tym pojedynkiem.
Póki co nie wiadomo gdzie i kiedy dwóch Niemców wyjdzie do ringu. W poniedziałkowym przetargu na organizację walki, najwięcej na stół wyłożyła należąca do Ulfa Steinfortha grupa promotorska SES, zdobywając tym samym prawa do organizacji pojedynku. Faworytem tej potyczki będzie zdecydowanie Kabayel.
Urodzony w Leverkusen pięściarz jest na rozwojowym etapie swojej kariery, choć w ostatnim czasie, głównie ze względu na covid-19, występił on jedynie w dwóch walkach z mniej wymagającymi rywalami, m.in w ostatniej pokonując na punkty Kevina Johnsona (35-18-1), który w czerwcu ubiegłego roku uległ Mariuszowi Wachowi (36-7-0) na gali w Konarach. Kabayel ma jednak na swoich koncie zwycięstwa z takimi zawodnikami jak solidny swojego czau Andriy Rudenko (34-5-0) czy Dereck Chisora (31-11-0) – oba pojedynki sankcjonowane były jako walki o Mistrzostwo Europy EBU. Czy Kabayel po raz kolejny zamierze pas ze sobą? Z pewnością to on jest faworytem w tej potyczce.
Huck najlepsze lata ma już zdecydowanie za sobą, a co warto zaznaczyć – największe i jedyne sukcesy święcił on nie w królewskiej dywizji (nie licząc przegranej walki o pas WBA “Regular” z Alexandrem Povetkinem w 2012 roku), a w kategorii junior ciężkiej, będąc w latach 2009-2015 nieprzerwalnie mistrzem świata federacji WBO. Po czternastu obronach, Niemca zdetronizował po kapitalnej walce Krzysztof Głowacki (31-2-0), który bardzo ciężko znokautował go w jedenastej rundzie. Huck w przeszłości (w 2008 roku) zdobywał już tytuł mistrza Europy, z tą różnicą, że w kategorii junior ciężkiej. Teraz stanie on przed swoją kolejną szansą na zdobycie mistrzowskiego pasa starego kontynentu.