Nieoficjalnie, 13 września miało dojść so pojedynku pomiędzy Jarrellem Millerem (26-1-2), a Jaredem Andersonem (18-1-0). Gdy wydawało się, że oficjalnie ogłoszenie pojedynku pomiędzy dwoma pięściarzami nastąpi już niebawem, Miller poinformował za pośrednictwem mediów społecznościowych, że promowany przez Boba Aruma z Top Rank, Anderson, wycofał się z walki.
– Jared Anderson oficjalnie wycofał się z walki. Wszyscy się tego spodziewaliśmy. W Top Rank jest chyba jakiś dym, a do tego w ostatnim miesiącu zjarał się jak ch*j. Tak, Anderson wycofał się z walki, więc szukają zastępczego przeciwnika. Nie będę kłamał. Trochę mi niedobrze, ale domyślaliśmy się, że Jared odwali takie gówno. – przekazał Miller.
Jeśli słowa Millera znajdą odzwierciedlenie w rzeczywistości, większość kibiców może czuć się rozczarowana, bowiem starcie dwóch Amerykanów zapowiadało się bardzo interesująco, zważywszy na towarzyszące całej walce okoliczności. Kilka dni temu minął rok pierwszej i jak dotychczas jedynej porażki Andersona, z rąk Martina Bakole’go (21-2-1).
Pięściarz z Toledo, w stanie Ohio powrócił między liny w lutym, gdzie co prawda wygrał na punkty, jednakże zaprezentował się zdecydowanie poniżej oczekiwań, punktując na dystansie dziesięciu rund niejakiego Mariosa Kolliasa (12-4-1). Miller z kolei, swoją ostatnią walkę stoczył na tej samej gali, na której Bakole zdemolował Andersona. Pięściarz z Brooklynu po dość mało interesującej walce, zremisował z byłym zunifikowanym mistrzem świata wagi ciężkiej (heavyweight), Andy’m Ruizem (35-2-1).
Autor: Michal Adamczyk – redaktor naczelny. Kontakt: frontoffice@boxingzone.org