Anthony Joshua (24-2-0), w swojej ostatniej walce stracił tytuły mistrza świata federacji WBO, WBA, oraz IBF, kategorii ciężkiej (heavyweight), w walce z Oleksandrem Usykiem (19-0-0), jednakże wierzy on w to, że uda mu się powrócić na zwycięską ścieżkę i odzyskać stracone tytuły w bezpośrednim rewanżu z Ukraińcem. Dla Anglika, była to już druga poraźka w zawodowej karierze. Pierwszą poniósł on w czerwcu 2019 roku, przegrywając z Andy’m Ruizem (34-2-0), o czym wspomina w jednej z wypowiedzi. 

Mam wobec siebie wysokie oczekiwania. Dlatego, gdy przegrałem z Ruizem, nie szukałem wymówek, nigdy tego nie robię. Przyjąłem przegraną, ale wiedziałem, że odzyskam te pasy. Wyczyściłem się. Mimo wszystko, to bolało, bo byłem przygotowany na sto procent. Nie miałem żadnych problemów, wszystko było jak należy. Po prostu wyszedłem do ringu i przegrałem z lepszym tego dnia zawodnikiem. To bolało, ale też dało mi motywację do tego, aby odzyskać swoją pozycję. Psychicznie mnie to zabiło, ale walczyłem w mojej drodze powrotnej o odkupienie win. – powiedział Joshua. 

Joshua przegrał z Usykiem we wrześniu ubiegłego roku, a ich walka rewanżowa planowo miała odbyć się w pierwszym kwartale bieżącego roku. W ostatnim czasie, promujący Joshuę, Eddie Hearn, wspominał, że do pojedynku obu pięściarzy może dojść nieco później, być może dopiero w czerwcu.