Posiadacz tymczasowego pasa organizacji WBC, kategorii półciężkiej (light heavyweight), David Benavidez (29-0-0), w swojej kolejnej walce, do której dojdzie w lutym przyszłego roku, skrzyżuje rękawice z Davidem Morrellem (11-0-0). Bez dwóch zdań, pojedynek pomiędzy dwoma pięściarzami zapowiada się niezwykle interesująco i rozbudza emocje kibiców boksu na całym świecie.
Zarówno Benavidez, jak i Morrell przez większą część kariery startowali w kategorii super średniej (super middleweight), jednakże obaj ostatecznie zdecydowali się walczyć w wadze półciężkiej. Benavidez zadebiutował w nowej dywizji w połowie czerwca bieżącego roku, pewnie wygrywając na punkty z byłym mistrzem świata, Oleksandrem Gvozdykiem (20-2-0) i to on będzie faworytem w nadchodzącej walce z Morrellem.
– Morrell od jakiegoś czasu gada o mnie bzdury i po prostu mnie nie szanuje. Chciał, żeby to było osobiste, więc osobiście rozwalę mu te wielkie usta. To da mu coś, po czym będzie mnie pamiętał. Myśli, że jest wielki i straszny, ale jest nikim. W lutym pokaże mu kto jest najlepszy. – powiedział Benavidez na czwartkowej konferencji prasowej.
Morrell w dywizji półciężkiej zadebiutował niespełna dwa miesiące później, niż Benavidez, wygrywając pewnie, choć bez większego błysku z bardzo solidnym Radivoje’m Kalajdzicem (29-3-0). Zarówno Morrell, jak i Benavidez słyną z ofensywnego i agresywnego stylu, co bez wątpienia zapewni ringowe emocje.
– Zrobię tutaj nokaut, na sto procent. On tylko gada, a nie gryzie. Nie może zrobić tego, co myśli, że zrobi. Nie ma pojęcia, o czym mówi, ale mnie prowokuje, Ja teraz chcę po prostu tam wyjść i spuścić mu łomot . Teraz jestem tutaj i te bzdury, które wygaduje Benavidez, nie mają żadnego znaczenia. – powiedział z kolei Morrell.
Autor: Michal Adamczyk – redaktor naczelny. Kontakt: frontoffice@boxingzone.org