Już za niecałe trzy tygodnie (8 maja), mistrz świata federacji WBO, kategorii super średniej (super middleweight), Billy Joe Saunders (30-0-0) zmierzy się na gali w Teksasie z Saulem “Canelo” Alvarezem (55-1-2). Faworytem tego pojedynku niewątpliwie jest ten drugi, choć Saunders zapowiada swoje zwycięstwo.
Brytyjczyk nie kryje również żalu do swojego promotora, Eddie’go Hearna, który współpracuje również z Canelo, i już planuje jego kolejną walkę z Calebem Plantem (20-0-0) o wszystkie tytuły mistrza świata kategorii do 168 funtów.
– Jestem trochę rozczarowany, ponieważ Hearn już planuje walkę z Plantem. Wiecie, jest jednym z nich. Ludzie mogą mówić co chcą, rozumiecie. A ludzie patrzą tylko na je**ne pieniądze. Je**ć to wszystko. Jestem tutaj, aby wygrać. – mówi Saunders dla IFL.TV
Frustracja 31-letniego Brytyjczyka jest jak najbardziej zrozumiała. Skoro Hearn jest jego promotorem, powinien przede wszystkim dbać i jego interesy – tak przynajmniej powinno być. Tymczasem Hearn działa na dwa fronty twierdząc, że Saunders jest jedynym pięściarzem w kategorii super średniej, który może pokonać Canelo i ma do tego predyspozycje, a za plecami już omawia pojedynek z mistrzem świata IBF, Plantem. Alvarez znajduje się w posiadaniu pasów WBC oraz WBA, a jeśli w majowym pojedynku pokona Saundersa, odbierze mu tytuł WBO. Wtedy do totalnej hegemonii w dywizji super średniej zostanie mu już tylko Plant.