Były mistrz świata czterech kategorii wagowych, Adrien Broner (34-4-1) powrócił w sobotni wieczór między liny po ponad dwuletniej przerwie wygrał jednogłośną decyzją sędziów z debiutującym na amerykańskich ringach Jovanie Santiago (14-1-1). Dla Bronera, wygrana nad dużo mniej doświadczonym zawodnikiem, była jego pierwszym triumfem od ponad czterech lat. Pięściarz z Cincinnati nie ukrywał swojej radości po ogłoszeniu werdyktu.
– To było świetne. Chciałbym wrócić teraz do domu i przyjrzeć się swojej walce. Nie walczyłem od dwóch lat, ale czułem się dobrze, oraz czułem, że wygrałem tę walkę. Czułem, że go trafiałem. Dobrze było podnieść rękę w geście triumfu. – mówił zaraz po walce Broner.
W pierwszej połowie pojedynku, Broner był zdecydowanie wolniejszy i dużo mniej atakował, jednakże w drugiej części walki przejął inicjatywę, co ostatecznie wystarczyło, aby pokonać Santiago. Broner zapowiadał swój powrót w dywizji super lekkiej (super lightweight), i podtrzymuje to stanowisko, mimo, że jego walka z Santiago odbyła się w limicie kategorii półśredniej (welterweight), gdyż obawiano się, że nie zrobi on wagi limitu dywizji super lekkiej. Taką decyzję podjęto w dniu ważenia, na dzień przed walką.
– Wiedziałem, że to będzie trudna walka, bo jego record wynosił czternaście do zera. A każdy chce zachować to “zero” i będzie walczył jak menel o kanapkę. Wyszedłem i wykonałem swoją pracę. W kategorii super lekkiej jest sporo do roboty. W tej chwili wraz z moim promotorem Al’em Haymonem musimy ustalić co będzie dla mnie najlepsze. W każdym razie, teraz wracam na salę treningową i nie mogę doczekać się zdobycia jednego z tytułów kategorii super lekkiej. – powiedział Broner.