W sobotni wieczór na gali w Londynie (Anglia) mistrz świata federacji WBC kategorii ciężkiej (heavyweight) Tyson Fury (32-0-1) pokonał obowiązkowego pretendenta Dilliana Whyte’a (28-3-0) i obronił po raz drugi światowy czempionat królewskiej dywizji. Fury od pierwszej rundy powiększał swoją przewagę nad urodzonym na Jamajce Whyte’m i w szóstej rundzie znokautował go prawym podbródkowym. Na stadionie Wembley gdzie odbyła się sobotnia walka zgromadziło się ponad 94 tysiące kibiców, a na wyspach brytyjskich cieszyło się ogromnym zainteresowaniem.

Sobotnią walkę wieczoru skomentował również były mistrz świata dwóch kategorii wagowych oraz jeden z najlepszych pięściarzy ostatnich lat Carl Frampton (28-3-0), który po ubiegłorocznej porażce z Jamelem Herringiem (23-3-0) postanowił zakończyć swoją bardzo bogatą karierę.

Ostatnie uderzenie Fury’ego było świetne. Tak naprawdę nie trafił nigdy wcześniej żadnego swojego przeciwnika w ten sposób. Whyte tak naprawdę wyglądał bardzo słabo i pięknie upadł, to było już po wszystkim. Świetny występ- podsumował Carl Frampton, były mistrz świata kategorii super koguciej (super bantamweight) oraz piórkowej (featherweught).

Autor: Michal Adamczyk