Jeden z bardzo dobrze zapowiadających się amerykańskich pięściarzy, Caleb Hernandez (7-0-0) wygrał w piątek z Ryanem Adamsem (8-3-1) na gali w Hinckley (Minnesota, Stany Zjednoczone) odnosząc siódme zwycięstwo na zawodowych ringach. 26-latek pierwszy raz w karierze wygrał na pełnym dystansie (8 rund) – wcześniej za każdym razem nokautował swoich rywali najpóźniej w czwartej rundzie. Pierwotnie obaj pięściarze mieli walczyć o pas NABO kategorii super średniej (super middleweight), jednakże koniec końców nie znalazł się on w stawce.
– Caleb chciał prawdziwego wyzwania i podjęliśmy tę walkę wiedząc, że Ryan będzie agresywny i narzuci tempo. To była świetna walka. Najbardziej jestem dumny z Caleba z tego, że się podniósł i znalazł sposób na przejęcie walki po trudnych trzech pierwszych rundach. Udowodnił sobie oraz światowi boksu, że ma wszystko czego potrzeba, aby stanąć na wysokości zadania. – powiedział dla BoxingZone menadżer zawodnika, Jesse Wright.
Urodzony w Indiana pięściarz do tej pory walczył między innymi w swoim rodzinnym stanie, lub w sąsiednich (Ohio i Illinois). Menadżer Hernandeza jest zadowolony z tego, że jego zawodnik zdecydował się walczyć na wyjeździe, co w pewnym sensie pozwoliło mu wyjść ze strefy komfortu, dzięki czemu zawodnik mógł zrobić kolejny krok naprzód w rozwoju jego dobrze zapowiadającej się kariery.
– Ta walka dała nam świetny punkt odniesienia do tego, co Caleb jest w stanie osiągnąć, a także jak walczy, gdy jego strefa komfortu jest ograniczona. Świetnie, gdy nokautował przeciwników, ale nie dało nam to nic jeśli chodzi o rozwój i naukę. Teraz możemy skupić się na rozwoju i trenować w tych aspektach. Wierzę, że Caleb będzie gotowy na duże pojedynki w jednej, dwóch kolejnych walkach. – dodał na zakończenie Wright.