Caleb Plant (21-1-0) stracił na początku listopada tytuł mistrza świata federacji IBF, kategorii super średniej (super middleweight), na rzecz Saula “Canelo” Alvareza (57-1-2). 29-letni Amerykanin co prawda przegrał przez techniczny nokaut w jedenastej rundzie, ale zaprezentował się dużo lepiej, niż większość kibiców oraz ekspertów się spodziewała. Nawet po porażce z rąk Meksykanina, chęć wygrywania i powrotu na szczyt u Planta nie zgasła, a wręcz przeciwnie – jest jeszcze silniejsza. Teraz pięściarz pochodzący ze stolicy muzyki country, z Nahsville w stanir Tennessee, chciałby zmierzyć się następnie z czempionem WBC, kategorii średniej (middleweight), Jermallem Charlo (32-0-0).
– Podoba mi się ten pomysł! Nie wiem co Charlo o mnie mówił (przed walką z Canelo, przyp.red). Byłem wtedy skupiony na walce, ale pojedynek z Charlo, to coś co bardzo chciałbym mieć. To walka, której chcę, a my do niej doprowadzimy. Nieważne co, gdzie i kiedy. Nie oglądałem dokładnie jego ostatniej walki z Montielem, ale widziałem najważniejsze urywki. To była dobra walka. Obaj trafiali się nawzajem mocnymi uderzeniami. – powiedział Plant dla FightHype.
Jeśli obaj pięściarze faktycznie mieliby się spotkać, prawdopodobnie zobaczylibyśmy ich w umownym limicie pomiędzy kategorią super średnią (168 funtów), w której startuje Plant, a średnią (160 funtów), gdzie tytuł mistrza świata WBC dzierży właśnie Charlo. Dodatkowym plusem jest również fakt, iż obaj startują dla tej samej grupy promotorskiej – Premier Boxing Champions, która swoje gale pokazuje w telewizji FOX, lub Showtime.