Nadal nie wiadomo na jaki krok w swojej karierze zdecyduje się meksykańska gwiazda światowego boksu, Saul “Canelo” Alvarez (57-1-2). Niekwestionowany mistrz świata, kategorii super średniej (super middleweight), jest w tak komfortowej sytuacji, że jako wolny agent z niesamowicie wyrobioną marką, sam może wybierać sobie przeciwników. W ostatnim czasie sporo mówiło się o tym, że Meksykanin może w swojej kolejnej walce zmierzyć się z mistrzem świata WBC, kategorii junior ciężkiej (cruiserweight), Ilungą Makabu (27-2-0), jednakże temat startów w kategorii półciężkiej (light heavyweight) jest cały czas jak najbardziej brany pod uwagę – chyba nawet bardziej, niż wcześniej. Bob Arum, szef grupy promotorskiej Top Rank, zdradził w rozmowie z IFL TV, iż żadne konkretne rozmowy na temat walki Canelo Alvarez vs Artur Beterbiev (17-0-0) nie miały póki co miejsca. 90-letni promotor potwierdził jednak, że Meksykanin wyraża chęć konfrontacji z Joe Smithem Jr (27-3-0). 

Nie było rozmów odnośnie walki Canelo vs Beterbiev. Myślę, że następnej kolejności będą mogli chcieć walki z Joe Smithem Jr, a następnie z Beterbievem, aby zjednoczyć tytuły. W pewnym sensie nawet to zasugerowali. Dlatego walka pomiędzy Joe Smithem Jr, a Callumem Johnsonem jest taka ważna. – powiedział Arum.

Niemalże pewnym jest, iż Canelo nie zostanie na przyszły rok w dywizji super średniej. Jeśli wspomniany przez Aruma, Joe Smith, pokona 15 stycznia na gali w Veronie (New York, Stany Zjednoczone) Calluma Johnsona (20-1-0), wówczas wiele się wyjaśni. Gdyby Alvarez faktycznie chciał ruszyć na podbój kategorii półciężkiej, Smith byłby dla niego niewątpliwie najlepszym zawodnikiem na początek, gdyż nie ma wątpliwości co do tego, że to właśnie Amerykanin, znajdujący się w posiadaniu pasa WBO, jest stosunkowo najsłabszym mistrzem, spośród trzech czempionów kategorii do 175 funtów. 

Wspomniany wcześniej Artur Beterbiev, podobnie jak Smith, również promowany jest przez Top Rank, wobec czego mógłby on być kolejnym przeciwnikiem Alvareza, zakładając, że ten wcześniej odebrałby pas Smithowi. Swoje “trzy grosze” z pewnością chciałby dorzucić także Eddie Hearn, który promuje mistrza świata federacji WBA, Dmitry’a Bivola (19-0-0. O walce Rosjanina z Meksykaninem mówi się już od dawna, a taki pojedynek z pewnością cieszyłby się dużym zainteresowaniem.