Saul Alvarez (55-1-2) udowodnił w minioną sobotę, że zamierza zdominować kategorię super średnią (super middleweight). Choć jego rywal, Avni Yildirim (21-3-0) nie jest rywalem ze światowego topu, w takim stylu jak z Canelo jeszcze nie przegrał. Turecki pięsciarz odstawał od Meksykanina na każdej płaszczyźnie, przyjmując raz po raz potężne ciosy. W ostatecznym rozrachunku, Yildirim w ogóle nie wyszedł do czwartej rundy, a Canelo po raz pierwszy od grudniowej walki z Callumem Smithem (27-1-0), obronił mistrzostwo świata.

Nie ma znaczenia czy rywale są więksi ode mnie, czy mają większy zasięg, czy też dobrego nowego trenera, albo gdy nie mają go w ogóle. To nie ma znaczenia. Przyjeżdżam, aby wykonać swoją pracę i wygrywać, a następnie przejść do historii. Mam w swoim narożniku najlepszego trenera na świecie. – powiedział Canelo zaraz po walce.

Alvarez trenuje u boku Eddy’ego Reynoso, który jest również jego menadżerem. Meksykanin bardzo chwali sobie współpracę ze swoim obecnym trenerem, a wyniki przez nich osiągane mówią same za siebie. 30-letni pięściarz w swoich kolejnym pojedynku zmierzy się z mistrzem świata federacji WBO, Billy’m Joe Saundersem (30-0-0), już ósmego maja w Stanach Zjednoczonych. Canelo za cel obrał sobie zdobycie wszystkich pasów w dywizji super średniej, a dwa już ma (WBC oraz WBA). Jeśli za niewiele ponad dwa miesiące, Meksykanin pokona Brytyjczyka, zdobędzie trzeci z czterech tytułów. Czwarty znajduje się bowiem w posiadaniu Caleba Planta (21-0-0).

Saunders jest bardzo trudnym zawodnikiem no i jest mistrzem świata WBO. Chcemy zrobić walkę unifikacyjną. Ludzie gadają, ale ja jestem dojrzałym pięściarzem. Wiem jak się kontrolować. Wszystko co muszę zrobić to wejść na ring, wygrać i tworzyć historię. – powiedział Alvarez.