W sobotni wieczór (w Polsce w nocy z soboty na niedzielę) na stadionie AT&T w Arlington (Teksas, Stany Zjednoczone) Saul “Canelo” Alvarez (55-1-2) zmierzy się z Billy’m Joe Saundersem (30-0-0) o trzy tytuły mistrza świata kategorii super średniej (super middleweight). Na trybunach zasiądzie około siedemdziesięciu tysięcy kibiców!
– Wejdę tam i wykonam swoją robotę. Saunders wymyślał nowe wymówki i miał ich mnóstwo, ale ja zamierzam tam wejść i zrobić to co należy. Nic mnie nie frustruje, po prostu skupiam się na wygranej w sobotę. – mówi na kilkadziesiąt godzin przed walką Alvarez.
Meksykańska gwiazda mimo blisko 31 lat na karku rozwija się z każdym kolejnym rokiem i staje się coraz bardziej dojrzałym i konsekwentnym zawodnikiem. Canelo nie stawia sobie żadnych wymagań, oprócz tego, żeby walczyć i wygrywać jeszcze przez najbliższe kilka lat.
– Zawsze byliśmy otwarci na plany krótko i długoterminowe. Chcę zjednoczyć tytuły w kategorii super średniej, a Caleb Plant jest w kolejce jeśli chodzi o ten plan krótkoterminowy, jeśli wygram z Saundersem. Myślę, że zostało mi około siedmiu lat do odejścia na emeryturę. Słucham swojego ciała i kiedy karze mi odejść, odejdę. – powiedział Canelo.
źródło wypowiedzi: dazn