W ubiegłą sobotę na gali w San Antonio (Texas, Stany Zjednoczone), Jermell Charlo (34-1-1) zremisował w walce o wszystkie tytuły mistrza świata kategorii super półśredniej (super welterweight) z Brianem Castano (17-0-2), choć zarówno wielu ekspertów, kibiców jak i samych pięściarzy uważa, że Charlo był w tym pojedynku po prostu słabszy. Amerykanin zapowiada jednak, że zmierzy się w rewanżu z Argentyńczykiem i udowodni tam swoją wyższość. 

Brian Castano jest dużo lepszym pięściarzem, niż większość wcześniej przypuszczała. Przyszedł w tę sobotę walczyć tutaj o życie. Jeśli walki są punktowane jako całość, to oddałem mocniejsze i lepsze uderzenia, ale boks nie jest oceniany w ten sposób. Boks jest punktowany runda po rundzie. Zawsze powtarzam, że jeśli chcesz zdobyć ten pas, musisz go odebrać mistrzowi. W tym wypadku sędziowie uznali, że żaden z nas nie zrobił w tym kierunku wystarczająco dużo, aby zdobyć te pasy i postawili na remis. Nie będę kwestionował tej decyzji. Nie zrobiłem tego co zakładałem, czyli nokautu, ale zawsze będę chciał się uczyć i doskonalić. Kiedy wrócimy do tematu, nie będzie wątpliwości co do wyniku, tak jak zrobiłem to w rewanżu z Tony’m Harrisonem. – napisał na Instagramie Charlo. 

Przypomnijmy, że Castano bronił tytułu WBO stawiając go również na szali, zaś Charlo jest mistrzem świata trzech pozostałych federacji WBC, WBA oraz IBF. W wyniku remisu obaj zawodnicy zachowali swoje pasy, choć ciężko spodziewać się na ten moment bezpośredniego rewanżu. Menadżer Castano, Sebastian Contursi powiedział na konferencji prasowej po walce, że nie wiadomo jak będzie się niebawem prezentować ranking WBO, gdyż status obowiązkowego pretendenta ma uzyskać Tim Tszyu (18-0-0), który wyraził chęć walki z Argentyńczykiem.