Już za niewiele ponad trzy tygodnie (20 listopada) na gali w Las Vegas (Nevada, Stany Zjednoczone), mistrz świata federacji WBO, kategorii półśredniej (welterweight), Terence Crawford (37-0-0) zmierzy się z byłym czempionem globu, niezwykle mocnym i niewygodnym stylowo Shawnem Porterem (31-3-1). Wielu kibiców i ekspertów uważa, że dla Crawforda będzie to najcięższa walka, odkąd startuje on w kategorii półśredniej. Sam zainteresowany nie zaprzecza, choć przyznaje, że jego pojedynek z Keithem Thurmanem (29-1-0) byłby większym wydarzeniem w dywizji.
– Porter to zdecydowanie jeden z najlepszych zawodników, ale wciąż są tacy zawodnicy jak Keith Thurman czy Yordenis Ugas, oraz ci młodsi, którzy wchodzą do dywizji i wyrabiają sobie drogę do sławy. Nie wierzę jednak, że Porter to jedyny zawodnik, dzięki któremu będę mógł pokazać pełnię swojego talentu na wysokim poziomie. W moich oczach walka z Thurmanem byłaby większą walką, ale wiadomo – Keith Thurman robi to co robi. – powiedział grupie reporterów Crawford przed swoją nadchodzącą walką.
Pięściarzowi z Nebraski chodzi niewątpliwie o to, że Thurman nie boksuje już blisko dwa i pół roku od czash swojej pierwszej i póki co jedynej porażki z Manny’m Pacquiao (62-8-2), za to regularnie pojawia się w studio Premier Boxing Champions przed dużymi galami, wypowiadając się jako ekspert. Do takiej roli Thurmana już bardziej przyzwyczailiśmy się, niż do tego, gdy startował w ringu, co w jego wieku, stosunkowo najlepszym jak na pięściarza (32 lata), jest po prostu dziwne.
– Czuję się jak Keith Thurman, gdy był uważany za najlepszego zawodnika w dywizji. Czy komuś się to podoba czy też nie, Thurman był najlepszym zawodnikiem w dywizji. Nie pokonał go nikt inny oprócz Pacquiao. – powiedział Crawford.