Były dwukrotny mistrz świata wagi średniej (middleweight) Daniel Jacobs (37-5-0) postanowił zakończyć swoją bardzo bogatą karierę. Pięściarz z Brooklynu (New York, Stany Zjednoczone) odchodzi z boksu zawodowego w wieku 37 lat po niedawnej porażce z rąk Shane’a Mosley’a Jr (22-4-0). Amerykanin poinformował o swojej decyzji za pośrednictwem mediów społecznościowych.

Ogłaszam moje przejście na emeryturę. Chcę okazać wdzięczność i uznanie dla boksu, ponieważ zmienił moje życie w sposób, którego nigdy bym sobie nie wyobraził, wpoił mi masę moralności i wartości, których inaczej bym się nie nauczył. Boks ukształtował mnie jako człowieka, którym jestem dzisiaj. Zawsze marzyłem o tym, żeby zostać mistrzem w życiu, a kiedy boks mnie znalazł, byłem biednym dzieciakiem dorastającym w Brownsville na Brooklynie, bez wielkich oczekiwań. Jako młody czarnoskóry dzieciak byłem zmuszany do wpajania mi tożsamości, że nie jestem ważny lub nie poddam się niczemu istotnemu w życiu. Powiedziano mi, że getto, w którym dorastałem, było pełne przestępców bez przyszłości i że będę statystyką, tak jak moi rówieśnicy i ci, którzy byli przede mną martwi lub w więzieniu, bez potencjału, aby się z tego wydostać lub odnieść sukces. Teraz z dumą mogę powiedzieć, że jestem różą, która wyrosła z betonu na Brooklynie. Udowodniłem, że tak wielu ludzi się myli. Z dumą mogę powiedzieć, że jestem żywym przykładem tego, jak wygląda wzięcie swojego przeznaczenia we własne ręce. A kiedy obejmujesz siebie i talent dany przez Boga, możesz to osiągnąć. Chcę podziękować wszystkim moim fanom i moim nauczycielom ze szkoły za przekazanie mi wiedzy. Dziękuję moim sąsiadom, którzy zawsze mówili mi, abym pozostał skupiony i cenił możliwości, którymi Bóg mnie pobłogosławił. Dziękuję moim przyjaciołom z dzieciństwa, którzy byli ze mną aż do tego momentu, gdy stałem się dorosły, za popychanie mnie i motywowanie mnie na mojej ścieżce. Chcę podziękować mojej społeczności bokserskiej Starrett City za przygotowanie mnie, a także moim trenerom przez całą moją karierę (Ś.P Victor Roundtree). Dziękuję mojej rodzinie za dawanie mi bezwarunkowej miłości i wsparcia nieprzerwalnie przez całe moje życie. Dziękuję mojemu synowi Nathanielowi za to, że jest powodem, dla którego walczę i powodem, dla którego żyję! Mój największy motywator i powód, dla którego robię wszystko, co robię. Jestem tak bardzo szczęśliwy, że mam takiego syna. Przez wzloty i upadki wewnątrz i na zewnątrz ringu, udało mi się zostać dwukrotnym mistrzem świata i mogę powiedzieć, że jestem pierwszym ocalałym z nowotworu, który został mistrzem świata w boksie, co jest największym osiągnięciem, jakie kiedykolwiek mogłem osiągnąć. Możliwość inspirowania innych moją historią zawsze sprawiała, że ​​czułem, że moje życie znaczy coś więcej niż tylko walka na ringu. To była dobra robota. – przekazał Jacobs.

Jacobs swoją profesjonalną karierę rozpoczął pod koniec 2007 roku, występując z marszu na jednej z największych amerykańskich gal, podczas której główne skrzypce zagrali Floyd Mayweather (50-0-0), oraz Ricky Hatton (45-3-0). Jacobs wygrał już w pierwszej rundzie, nokautując Jose Hurtado (5-10-0) legitymującym się wówczas bilansem 1-1-0. Swoją pierwszą mistrzowską szansę, Amerykanin otrzymał niewiele ponad dwa i pół roku od czasu rozpoczęcia profesjonalnej kariery, doświadczając pierwszej porażki na zawodowstwie. Jacobs zmierzył się wówczas Dmitry’e, Pirogiem (20-0-0) o wakujący pas WBA, przegrywając przez nokaut w piątej rundzie.

Po siedmiu kolejnych walkach zakończonych zwycięstwami przed czasem, Jacobs po raz kolejny doczekał się mistrzowskiej szansy, gdzie po raz kolejny w walce o wakujący pas, tym razem z ramienia federacji WBA, pokonał przed czasem Jarroda Fletchera (18-3-0) w hali Barclays Center w rodzinnym Brooklynie. Po czterech udanych obronach, w których Jacobs pozostawił w pokonanym polu dwukrotnie Sergio Morę (29-5-2), Caleba Truaxa (31-6-2), oraz Petera Quillina (34-2-1), Amerykanin przystąpił do unifikacyjnej walki z ówczesnym czempionem WBC, oraz IBF – Gennadiy’em Golovkinem (42-2-1). Po bardzo wyrównanym pojedynku, Kazach wygrał jednogłośną decyzją sędziów, a Jacobs odnotował drugą porażkę w zawodowej karierze.

Po dwóch kolejnych wygranych walkach, m.in z Maciejem Sulęckim (32-2-0), menadżer Jacobsa, dobrze znany polskim kibicom Keith Conolly stanął na wysokości zadania, dając mu możliwość kolejnej walki o światowy czempionat. Po raz kolejny, w walce o wakujący pas, tym razem z ramienia IBF, Jacobs zmierzył się z Seregey’em Derevyanchenko (15-5-0), ostatecznie triumfując po niezwykle wyrównanej i pasjonującej walce.

Następnie, Jacobs nie unikał wyzwań. Pięściarz postanowił po raz kolejny zjednoczyć tytuły, podejmując walkę z absolutną gwiazdą światowego boksu, Saulem “Canelo” Alvarezem (61-2-2). Amerykanin musiał uznać wyższość swojego rywala, przegrywając po bardzo dobrej walce jednogłośną decyzją sędziów, po czym następnie przeniósł się do kategorii super średniej (super middleweight), co bardzo sobie chwalił. Jacobs w nowej dywizji wysartował czterokrotnie, gdzie dwa razy triumfował, zaś kolejne dwa przegrywał na punkty. 6 lipca bieżącego roku, podczas gali w Anaheim (California, Stany Zjednoczone) Jacobs zmierzył się z wspomnianym wcześniej Mosley’em, przegrywając jednogłośnie na punkty, po czym zdecydował się zakończyć sportową karierę.

Koniec końców, Daniel Jacobs na zawsze zapisał się w annałach boksu zawodowego, tocząc wiele wspaniałych pojedynków z rywalami najwyższej klasy. Co więcej, jak sam wspomniał w powyższym oświadczeniu, został jedynym póki co zawodowym pięściarzem, który wyleczył nowotwór, a następnie sięgnął po tytuł mistrza świata. Redakcja BoxingZone.org życzy Danielowi Jacobsowi wszystkiego co najlepsze na sportowej emeryturze. Czapki z głów.

Autor: Michal Adamczyk – redaktor naczelny. Kontakt: frontoffice@boxingzone.org | Twitter/X: @MikeSteek94