Były mistrz świata kategorii średniej (middleweight), Daniel Jacobs (37-3-0) zmierzy się za niewiele ponad miesiąc (12 lutego), na gali w Londynie z byłym pretendentem do tytułu, Johnem Ryderem (30-5-0). Amerykanin, startujący od końcówki 2019 roku w dywizji super średniej (super middleweight), cieszy się, że po raz pierwszy w swojej bogatej karierze, będzie mógł zadebiutować na europejskich ringach, na których dotychczas nie było dane mu startować.
– Jestem bardzo podekscytowany tym, że mogę wrócić na ring. Od zawsze moim marzeniem było walczyć w Londynie jako zawodowiec i nie mogę się doczekać walki przed tak wielką publicznością. Dwunastego lutego dam z siebie wszystko. – powiedział Jacobs.
Blisko 35-letni pięściarz z Brooklynu (New York, Stany Zjednoczone), od czasu walki z Saulem “Canelo” Alvarezem (57-1-2), nie zachwycał swoich fanów dobrymi pojedynki. Po porażce z Meksykaninem, Jacobs zdecydował przenieść się dywizję wyżej, do kategorii super średniej, aby tam powalczyć o kolejny czempionat. Popularny “Miracle Man” najpierw stoczył pojedynek z Julio Cesarem Chavezem (53-6-1), który poddał się po piątej rundzie, a następnie w swojej ostatniej walce, w listopadzie 2020 roku wygrał na punkty z Gabrielem Rosado (26-14-1), co według opinii wielu ekspertów było niesprawiedliwym werdyktem. Swojego rozgoryczenia po walce nie krył sam Rosado, który zdecydowanie bardziej zasłużył wówczas na zwycięstwo, niż Jacobs.
źródło wypowiedzi: dazn