Mistrz świata federacji WBA, kategorii półciężkiej (light heavyweight) pozostaje w ciężkim treningu od kilku tygodni, aby być w pełnj gotowym do walki z Saulem “Canelo” Alvarezem (56-1-2) na wypadek gdyby Meksykanin wybrał go jako swojego rywala w następnej walce.

Alvarez zamierza powrócić do ringu 18 września, choć nazwisko jego rywala nie jest póki co znane. Pierwotne plany mówiły, że będzie to mistrz świata IBF kategorii super średniej (super middlerweight), Caleb Plant (21-0-0), jednakże negcjacje utknęły w pewnym momencie w martwym punkcie, ze względu na rzekomo zbyt duże wymagania finansowe ze strony Planta. 

Canelo znajduje się w posiadaniu trzech mistrzowskicj pasów (WBC, WBO, WBA) dywizji do 168 funtów i brakuje mu tylko pasa IBF, aby stać się niekwestionowanym mistrzem kategorii super średniej. Walka Alvareza z Plantem cały czas jest możliwa do zrealizowania i to właśnie ona traktowana jest priorytetowo, choć Meksykanin prawdopodobnie musiałby nieco zejść swoich oczekiwań finansowych. Jeśli jednak nie uda się doprowadzić do tego pojedynku, głównym kandydatem do walki z Canelo jest właśnie Bivol. 

Canelo chce walki z Plantem. To walka o niekwestionowane mistrzostwo świata, ale Alvarez chce też pojedynków z innymi mistrzami. Jesteśmy w kontakcie z zespołem Dmitry’a i są oni gotowi do walki z Alvarezem na 18 września, a Bivol jest obecnie faworytem do tego pojedynku. Myślę, że jeśli to nie będzie Bivol, wstrzymamy się z datą 18 września, planując nowy termin z nowym przeciwnikiem. – powiedział Eddie Hearn w wypowiedzi dla DAZN. 

Dla Canelo, walka z Bivolem byłaby z pewnością dużo większym wyzwaniem, niż pojedynek z Plantem. Rosjanin jest bowiem mistrzem świata dywizji półciężkiej nieprzerwalnie od 2017 roku i może postawić niezwykle mocny opór Alvarezowi. Eddie Hearn niewątpliwie chciałby, aby doszło do tej konforntacji, bowiem zważywszy na to, że Canelo jest wolnym agentem współpracującym z Hearnem, to Bivol startuje właśnie dla grupy Matchroom Boxing, należącej do brytyjskiego promotora.