Już w sobotni wieczór (w Polsce w nocy, z soboty na niedzielę) na gali w Carson (California, Stany Zjednoczone), Nonito Donaire (41-6-0) stanie do swojej pierwszej bezpośredniej obrony tytułu mistrza świata federacji WBC, kategorii koguciej (bantamweight). Rywalem niezwykle doświadczonego Filipińczyka, będzie jego rodak, niepokonany póki co na zawodowych ringach Reymart Gaballo (24-0-0).

Donaire wie jak walczyć z niepokonanymi zawodnikami. Pod koniec maja bieżącego roku, Filipińczyk startując z pozycji pretendenta, przeciwko Francuzowi Nordine Oubaali (17-1-0), zdecydowanie nie był stawiany w roli faworyta. Tymczasem Donaire zamknął usta wszystkim niedowiarkom, którzy już wróżyli mu koniec niezwykle bogatej kariery (co jest rzeczą niepodważalną), nokautując Oubaali’ego już w czwartej rundzie. FIlipińczyk napierał wówczas na swojego rywala od samego początku, posyłając go na deski już w trzeciej rundzie, aby ostatecznie wygrać przez techniczny nokaut w kolejnej odsłonie i odzyskać tytuł mistrza świata. Donaire to mistrz świata czterech kategorii wagowych, choć sam nie ukrywa, że najlepiej czuje się on dywizji koguciej.

39-latek, po swój pierwszy światowy czempionat sięgał już w 2007 roku, zdobywając pas IBF, kategorii muszej (flyweight). Następnie zapisał się w historii jako mistrz kategorii koguciej, w międzyczasie zdobywając dwukrotnie tymczasowe pasy dywizji super muszej (super flyweight), aby następnie spróbować swoich sił w kategorii super koguciej (super bantamweight), również zdobywając tam światowy tytuł. To nie koniec podbojów popularnego ” Filipino Flash’a”. W 2014 roku pięściarz zmierzył się z Simpiwe Vetyeka (30-4-0) o mistrzostwo świata WBA, kategorii piórkowej (featherweight) i wygrał po tym jak, sędziowie przeszli do punktowania po piątej rundzie, z racji tego, iż Donaire nie mógł kontynuować walki ze względu na rozcięcie łuku brwiowego, które nastąpiło już w pierwszej rundzie w wyniki zderzenia głów. Następnie, po porażce z rąk Nicholasa Waltersa (26-1-1), Filipińczyk powrócił do dywizji super koguciej, jednakże po siedmiu walkach, w 2018 roku przeszedł ponownie do kategorii, w której święcił swoje największe sukcesy – koguciej. Donaire udowadnia, że mimo 39 lat na karku, wciąż należy się z nim liczyć, a jego młodszego kolegę, czeka w sobotę bardzo ciężka przeprawa.

Reymart Gaballo niemalże od początku swojej zawodowej kariery, startuje w kategorii koguciej. 25-latek w swojej ostatniej walce, w grudniu zeszłego roku, w bardzo kontrowersyjny sposób wygrał decyzją sędziów z okradzionym ze zwycięstwa Emmanuelem Rodriguezem (19-2-0), o czym trzeba głośno mówić. Z pewnością nikt nie zarzuca Gaballo, iż jest on słabym pięściarzem, jednakże w walce z Rodriguezem, był on z pewnością dużo słabszym zawodnikiem na przestrzeni całego pojedynku. Szczególną bezczelnością wykazał się wówczas sędzia Don Trella, który punktował 116-112 na korzyść Gaballo. Jedynym rzetelnym sędzią, u którego wynik pokazywał 118-110 po stronie Rodrigueza, był David Sutherland. Nic z tego, skoro John McKaie przyznał wyjęte z kapelusza 115-113 dla Gaballo, dzięki czemu Filipińczyk mógł cieszyć się ze zdecydowanie niezasłużonego zwycięstwa. Po walce, zespół Rodrigueza złożył oficjalny protest, a z racji tego, że pojedynek był sankcjonowany jako walka o tymczasowe mistrzostwo WBC, federacja pod naciskiem mediów i zespołu zawodnika, poinformowała, iż zarządzi rewanż pomiędzy dwoma zawodnikami, do którego ostatecznie nigdy nie doszło. Gaballo zmierzy się w najbliższą sobotę z Donaire’m o tytuł pełnoprawnego mistrza świata WBC, dywizji koguciej.