Wydawać by się mogło, że byli mistrzowie świata w boksie zawodowym, Mike Tyson oraz Roy Jones Jr, otworzyli drogę do przypomnienia o sobie, byłym, emerytowanym pięściarzom, którzy ciężko trenują, aby po raz kolejny móc pokazać się publice. Tyson z Jonesem zmierzyli się ze sobą w walce pokazowej na gali w Los Angeles, 28 listopada przyciągając przed telewizory rzeszę fanów. Pojedynek pomiędzy dwoma pięściarzami zakończył się remisem, ale nie był sankcjonowany jako zawodowa walka, wobec czego sędziowie nie oceniali tej walki, a oficjalnie zrobili to pięściarze uczestniczący w gali. Bardzo dużą ochotę, aby powrócić do ringu i zmierzyć się po raz kolejny z Mike’m Tysonem jest jego były rywal, Evander Holyfield, który twierdzi, że od ich walki, dzieli już naprawdę niewiele.

  • Widzę, że to jedyny facet, którego chcą ludzie. Jeśli już coś robisz, robisz to dla ludzi. Celem są ludzie, ponieważ to oni sprawiają, że to wszystko się kręci. Jeśli chodzi o niego – gdyby nie ludzie, którzy chcą takiej walki, na pewno nic bym mu w tej sprawie nawet nie mówił. Rozmawialiśmy z nimi. Wygląda to tak, że dojdzie to do skutku. Zróbmy to. Jestem bardzo pewną siebie osobą i myślę, że to dojdzie do skutku. – powiedział Holyfield.

Warto zaznaczyć, że obaj pięściarze walczyli w przeszłości dwa razy, w 1996 i 1997 roku i dwukrotnie, to właśnie Holyfield okazywał się lepszy. Podczas pierwszej walki obu pięściarzy, Holyfield pokonał Tysona w pojedynku o mistrzostwo świata federacji WBA przez techniczny nokaut w jedenastej rundzie na gali w Las Vegas, a w ich bezpośrednim rewanżu pół roku później, w tej samej lokalizacji, Tyson przegrał przez dyskwalifikację po tym, jak odgryzł Holyfieldowi kawałek ucha. Kibice boksu, ogólnie są podzieleni jeśli chodzi o walki “emerytów”. Takie imprezy mogą niewątpliwie przyciągnąć przed telewizory większą liczbę ludzi, zachęcając wielu do głębszego zainteresowania się boksem. Niektórym jednak, tego typu pomysły, zupełnie nie przypadają do gustu i sporej liczbie fanów, tego typu przedsięwzięcia krótko mówiąc nie odpowiadają, zważając chociażby na zdrowie byłych pięściarzy. W ringu, zdrowie stracić mogą nawet młodzi pięściarze, a co dopiero emerytowani zawodnicy, którzy zaliczyli wiele ciężkich bojów w przeszłości.

źródło: TMZ