Jeden z najlepiej zapowiadających się zawodników wagi ciężkiej (heavyweight), Frank Sanchez (19-0-0), już w najbliższą, noworoczną sobotę zmierzy się z Christianem Hammerem (28-6-0) na gali w Hollywood (Florida, Stany Zjednoczone), której główną atrakcją będzie pojedynek pomiędzy Luisem Ortizem (32-2-0), a Charles’em Martinem (28-2-1). Sanchez, który na co dzień trenuje pod okiem Eddy’ego Reynoso, może liczyć także na podpowiedzi Saula “Canelo” Alvareza (57-1-2), z którym wspólnie trenuje, oraz sparuje.
– Sparowałem z Canelo. Mogę powiedzieć z całą pewnością: Canelo dysponuje siłą, niczym zawodnik wagi ciężkiej. Poradziłby sobie w kategorii junior cięzkiej, a moim zdaniem mógłby zostać mistrzem wagi ciężkiej. – mówi Sanchez.
29-letni Kubańczyk w swojej ostatniej walce (9 października), pokonał jednogłośną decyzją sędziów Efe Ajagbę (15-0-0), w jednym z najciekawiej zapowiadających się pojedynków wagi ciężkiej w kończącym się roku, dzięki czemu zaznaczył swoją obecność w królewskiej dywizji. Pierwotnie, sobotnim rywalem Sancheza miał być Carlos Negron (25-3-0), który we wtorek był zmuszony wycofać się z walki, z powodu pozytywnego testu na covid-19. Włodarze Premier Boxing Champions, zadbali jednak o to, aby Kubańczyk zaprezentował się w sobotę kibiców zgromadzonym w Hard Rock Hotel & Casino na Florydzie, i szybko skontaktowali się z Hammerem, który zgodził się wystąpić na pierwszej dużej gali 2022 roku. Faworytem tego pojedynku jest oczywiście Sanchez, dla którego ma to być kolejny przystanek w drodze do walki o upragniony tytuł mistrza świata.
– Nie rozumiem, dlaczego nie miałoby się to wydarzyć w nadchodzącym roku. Wiem, że zrobiłem duży przeskok, już na elitarny poziom zawodników wagi ciężkiej i jestem gotów stawić czoła absolutnie każdemu. Myślę, że szansa walki o tytuł mistrza świata, powinna pojawić się już w 2022 roku. – powiedział Sanchez.
źródło wypowiedzi: dazn news