Turki Alalshikh – to nazwisko, w bokserskim świecie stało się w ostatnim czasie niezwykle często powtarzane, oczywiście nie bez powodu. Arabski doradca na Dworze Królewskim i przewodniczący Generalnej Władzy do Spraw Rozrywki coraz poważniej wszedł w świat zawodowego boksu, oferując olbrzymie pieniądze zarówno promotorom, menadżerom, oraz oczywiście samym pięściarzom. W obliczu tak “wielkiej kasy” sympatie, bądź antypatie schodzą na dalszy plan, a liczy się rzecz jasna największy możliwy zastrzyk finansowy.

23 grudnia ubiegłego roku w Riyadh w Arabii Saudyjskiej doszło do świetnej gali, podczas której oglądaliśmy wielu klasowych pięściarzy, których nazwiska można byłoby długo wymieniać. Warto zaznaczyć, że całą kartę walk zapełniły głównie pojedynki w limicie wagi ciężkiej (heavyweight), a główne role odegrali wówczas Anthony Joshua (27-3-0), który zmierzył się z Otto Wallinem (26-2-0), jak również konfrontacja Josepha Parkera (34-3-0) i Deontay’a Wildera (43-3-1). Wcześniej odbyła się także walka o tytuł mistrza świata organizacji WBA, wagi półciężkiej (light heavyweight), podczas której broniący pasa Dmitry Bivol (22-0-0) zdeklasował Lyndona Arthura (23-2-0) na dystansie dwunastu rund.

Arabscy przedsiębiorcy nie zamierzają jednak poprzestać na swoich działaniach, a do kolejnej gali w Riyadh dojdzie 17 lutego, kiedy to Oleksandr Usyk (21-0-0) zmierzy się z Tysonem Fury’m (34-0-1) o niekwestionowane mistrzostwo świata królewskiej dywizji. Co ciekawe, na tej samej gali dojdzie również do mistrzowskiej walki w limicie wagi super piórkowej (super featherweight), pomiędzy broniącym tytułu IBF Joe Cordiną (17-0-0), a Anthony’m Cacace’m (21-1-0). To pokazuje również, że Saudyjczycy nie zamierzają inwestować jedynie w promocję wysokich kategorii wagowych, ale również w te niższe.

Dowodem na to jest zaplanowany na 8 marca pojedynek Rey’a Vargasa (36-1-0) z Nickiem Ballem (19-0-0), do którego dojdzie na gali Anthony Joshua (27-3-0) vs. Francis Ngannou (0-1-0), również w arabskiej miejscowości Riyadh. Wydaje się, że Turki Alalshikh już zdołał wstrząsnąć światowym boksem i może zorganizować każdy pojedynek, na jaki większość fanów ma ochotę. Nie dotyczy to na całe szczęście ludzi niezwiązanych ze sportem, a chodzi m.in o youtube’rów, którzy w przeszłości mieli okazję promować się na arabskich galach.

Proszę, my nie chcemy już więcej walk youtuberów. Ja chcę fighterów i to jest to co ja wspieram. Dla mnie, w głębi mojego serca, chcę po prostu fighterów (…) Teraz nie ma wielu zawodników z charyzmą i charakterem. Promotorzy mają mnóstwo problemów. Nie chcą robić najcięższych walk, bo to dużo kosztuje. Niektórzy zawodnicy nie chcą walczyć w najcięższych walkach, a są cztery grupy promotorskie (najbardziej liczącd się, przyp.red) i cztery pasy. Trzeba też łapać najmłodsze pokolenie i mieć dobry marketing, dobrą muzykę, dobre show i dobrą promocję. Używanie wielu kamer – tak jak to robi UFC. Robią to dobrze, ponieważ są firmą i są jedyną firmą (na światowym rynku MMA, przyp.red). W tym celu przedstawiamy nową strategię i nowy pomysł, aby dostarczyć na rynek najlepszą walkę w dobrej cenie i sprawić, że ludzie będą chcieli to nadal oglądać. – powiedział Alalshikh.

Autor: Michal Adamczyk – redaktor naczelny. Kontakt: frontoffice@boxingzone.org