Już za niewiele ponad miesiąc (24 lipca) na gali w Las Vegas, panujący mistrz świata WBC, kategorii ciężkiej (heavyweight), Tyson Fury (30-0-1) zmierzy się po raz trzeci z Deontay’em Wilderem (42-1-1). Przypomnijmy, że “Gypsy King” w lutym ubiegłego roku wygrał przed czasem z Wilderem, odbierając mu tym samym mistrzowski pas i stając się pierwszym pięściarzem, który pokonał “Bronze Bombera” na zawodowych ringach. 

Wilder po walce szukał wielu wymówek, które nie miały żadnego wytłumaczenia oraz pokrycia w rzeczywistości. Zupełnie zmienił on również swój zespół, zatrudniając m.in nowego trenera Malika Scotta. Podczas konferencji prasowej promującej trzeci pojedynek obu zawodników, Wilder milczał i nie odpowiadał na zadawane mu pytania, czegl nie mógł nie skomentować Fury twierdząc, że zachowanie Amerykanina jest nie na miejscu, choć później zmienił zdanie.

Co on może powiedzieć? Myślę, że wszyscy słyszeliśmy już wystarczająco dużo wymówek. Chyba najlepiej, żeby się nie odzywał, bo wtedy przynajmniej nikt nie zada mu pytań dlaczego mówi to wszystko. Prawdopodobnie nawet dobrze, że się nie odzywa. To dobry pomysł. Ludzie mówią różne rzeczy, gdy są pod wielką presją. Są chorzy psychicznie i w niestabilnym stanie emocjonalnym. Tak właśnie widzę Deontaya Wildera. Będziemy walczyć, robimy to co robimy i otrzymamy za to zapłatę. – powiedział Fury. 

Przed pojedynkiem obu pięściarzy zobaczymy powracającego między liny Adama Kownackiego (20-1-0), który również w bezpośrednim rewanżu zmierzy się z Robertem Heleniusem (30-3-0). Przypomnijmy, że Polak dość niespodziewanie przegrał z dwumetrowym Finem w marcu ubiegłego roku na gali w Barclays Center w Nowym Jorku. Grupa promująca Kownackiego, Premier Boxing Champions ma oficjalnie ogłosić ten pojedynek już w tym tygodniu. 

źródło wypowiedzi: za pośrednictwem boxingscene