W sobotnią noc na gali w Atlantic City (New Jersey, Stany Zjednoczone), Mark Magaayo (24-0-0) zdetronizował panującego blisko siedem lat Gary’ego Allena Russella Jr (31-2-0), odbierając mu tytuł mistrza świata federacji WBC, kategorii piórkowej (featherweight). Mimo urazu, z jakim zmagał się Russell, twierdzi on, że na przestrzeni całej walki był lepszy od Magsayo.
– Coś mi się wydaje, że mam zerwane ścięgno w prawym ramieniu. Nie startowałem od prawie dwóch lat. Tak właśnie robią prawdziwi mistrzowie. Chciałem wyjść do ringu i pokazać swoją wyższość bez względu na kontuzję. Przez całą walkę dawałem mu lekcję boksu. Uderzałem czysto kiedy tylko chciałem. Nie mogłem używać prawej ręki, ale i tak byłem w stanie wyprowadzać czyste ciosy. – mówił po walce Russell Jr.
Pięściarz z Waszyngtonu dodał, że do urazu doszło około dwa tygodnie temu na jednym z treningów, jednakże nie chciał on przekładać walki, i mimo to zdecydował się na pojedynek z siedem lat młodszym Filipińczykiem, który bądź co bądź stanął na wysokości zadania. Russell jest jednak przekonany, że to on powinien odnieść zwycięstwo w sobotnią noc.
– Wierzyłem w swoje umiejętności i w to co wnoszę do ringu. Szczerze mówiąc czułem, że wygrałem tę walkę. – dodał “Mr. Russell Jr”: