Już w najbliższą sobotę Gary Russell Jr (31-1-0) stanie do swojej szóstej obrony tytułu mistrza świata federacji WBC, kategorii piórkowej (featherweight). Gala odbędzie się w dobrze znanym polskim kibicom mieście Atlantic City (New Jersey, Stany Zjednoczone), a rywalem Russella będzie niepokonany dotychczas na zawodowych ringach, Mark Magsayo (23-0-0). FIlipińczyk jest bardzo zmotywowany, aby odebrać Amerkaninowi mistrzowski pas, a ich pojedynek zapowiada się niezwykle interesująco. W czwartkowe popołudnie odbyła konferencja prasowa, z której wypowiedzi obu zawodników prezentujemy poniżej, zapraszając już teraz na piątkową zapowiedź nadchodzącej gali, wraz z wynikami ważenia.

Gary Russell JR: Nie ma obaw o moją rdzę ringową. Zawsze trenuję na sali. Nie wziąłem choćby dwóch miesięcy wolnego od treningu od czterech czy pięciu lat. Boks to nie tylko to czym się zajmuję, to dla mnie styl życia. Koniec końców jestem gladiatorem i kocham to co robię. Uwielbiam prezentować swoje umiejętności. Nic nie przyszło nam łątwo. To nie jest nic obcego ani dla mnie, ani dla mojej rodziny. Nawet jeśli wyjdę tam i zniszczę Marka w sobotni wieczór, zawodnicy których chcę w wielkich walkach i tak nie będą chcieli ze mną walczyć. Zawsze staram się przekazać tą samą wiadomość, gdy wchodzę do ringu. Wierzę w intelekt ponad wyszkolenie atletyczne, bez względu na sytuację. Mark powiedział, że pokaże swoje umiejętności i nie mogę się tego doczekać. Chciałbym, aby inni podchodzili do sprawy tak jak on, bo tego właśnie potrzebuje boks.

Mark Magsayo: Gary jest naprawdę dobrym pięściarzem i od dawna chciałem z nim walczyć. Teraz jest taka okazja i nie mogę się już doczekać tej walki. Nie spodziewam się, aby Gary miał na sobie “ringową rdzę”. Potrafię walczyć i wiem jak się dostosować. Jestem szybki tak samo jak on, a w sobotę kluczowe będą nasze umiejętności. Manny Pacquiao jest moim idolem od dziecka. Zacząłem trenować jako ośmiolatek, aby pewnego dnia zostać mistrzem świata. Teraz nadszedł ten czas i bardzo się cieszę, że Manny zapisał mnie do swojego zespołu promocyjnego. To wspaniałe, że Freddie Rach i Marvin Somodio codziennie mi pomagają. Myślałem, że już poznałem boks, ale kiedy poszedłem na salę, poprawili moje błędy i zrobili ze mnie dużo lepszego punchera. Filipińczycy rodzą się silni, jesteśmy wojownikami. Wniosę tę postawę i mentalność do walki.