Mimo, że od walki o mistrzostwo świata organizacji WBO, kategorii super lekkiej (super lightweight), pomiędzy broniącym po raz pierwszy tytułu Teofimo Lopez (20-1-0), a Jamaine’m Ortizem (17-2-1) minęło blisko tydzień, nie milkną echa kontrowersyjnej decyzji sędziów, którzy przyznali zwycięstwo Lopezowi. Na szczególną uwagę zasługuje skandaliczna punktacja Steve’a Weisfelda, którego karta pokazała 117-111 na korzyść zwycięzcy.

W opinii wielu ekspertów, oraz kibiców, lepszym pięściarzem tego wieczoru był jednak Ortiz. 27-latek obrał bardzo ciekawą, defensywną taktykę, co przez większość walki mocno frustrowało Lopeza. Były mistrz świata, a obecnie ekspert ESPN, Timothy Bradley należy do większości tych, którzy widzieli w tej walce zwycięstwo Jamaine’a Ortiza.

To Ortiz kontrolował ring i był geniuszem podczas całej walki (…). Problem polega na tym, że Jamaine nie nazywa się Sugar Ray Leonard, nie jest Shakurem Stevensonem ani Floydem Mayweatherem. Wynika to z faktu, że nazywa się “Ortiz” i właśnie o to chodzi. On nie jest wyniosły, nie wnosi pieniędzy i specyficznej energii do boksu. A zgadnijcie kto właśnie taki jest? Tak, Lopez. I dlatego podjęto taką decyzję. To jedyny powód, dla którego padła taka decyzja. – powiedział Bradley.

Autor: Michal Adamczyk – redaktor naczelny. Kontakt: frontoffice@boxingzone.org