W zakończonej przed momentem walce wieczoru na gali Premier Boxing Champions w Brooklynie (New York, Stany Zjednoczone), Gervonta Davis (30-0-1) zmierzył się w obronie tytułu WBA dywizji lekkiej (lightweight) z Lamontem Roachem (25-1-2), dla którego był to debiut w nowej kategorii wagowej. Po niezwykle wyrównanej i zaciętej do ostatniego gongu walce, dwóch z trzech sędziów nie było w stanie wskazać zwycięzcy, w efekcie czego pojedynek zakończył się remisem, a Davis zachował mistrzowski pas. 

Na wielkie uznanie i szacunek zasługuje Roach, który od samego początku był skazywany na porażkę, a koniec końców stał się jedynym pięściarzem, który dotychczas zdołał dać tak równą i zaciętą walkę Davisowi, który przez wielu uważany jest za czołowego zawodnika bez podziału na kategorie wagowe, pomijając już fakt, iż jest on bezsprzecznie najbardziej rozpoznawalnym pięściarzem w Stanach Zjednoczonych. Właśnie dlatego, popularny “Tank” mógł liczyć na pomoc sędziów, na co bez wątpienia dowodem jest sytuacja z dziewiątej rundy, kiedy to po lewym prostym wyprowadzonym przez Roacha, Davis uklęknął i podbiegł do swojego narożnika, za co sędzia ringowy Steve Willis powinien odjąć mu punkt, a bądź co bądź do tego nie doszło. 

Co więcej, pomimo licznych ciosów poniżej pasa, sędzia nie zdecydował się choćby raz odjąć punktu niepokonanemu pięściarzowi. Po wszystkim, obaj zawodnicy podziękowali sobie za walkę, a Davis wyraził chęć rewanżu. Roach z kolei nie mógł pogodzić się z decyzją sędziów, twierdząc, iż to on zasłużył na zwycięstwo. Czy dojdzie do ponownej walki pomiędzy dwoma pięściarzami? Dla świata boksu byłaby to najlepsza możliwa decyzja. 

Autor: Michal Adamczyk – redaktor naczelny. Kontakt: frontoffice@boxingzone.org