W ubiegłą sobotę, Gervonta Davis (26-0-0) pokonał jednogłośną decyzją sędziów Isaaca Cruza (22-2-1) na gali w Los Angeles (California, Stany Zjednoczone) i odniósł dwudzieste szóste zwycięstwo na zawodowych ringach, pierwsze od ponad siedmiu lat na pełnym dystansie. Amerykanin obronił tym samym tytuł mistrza świata WBA “Regular”, dywizji lekkiej (lightweight), choć jak sam przyznał po walce – podczas przygotowań, nabawił się kontuzji ręki.
Należy podkreślić, że to trener Davisa, Calvin Ford pierwszy wspomniał o urazie swojego podopiecznego. Sam zawodnik prawdopodobnie w ogóle nie poruszyłby tego tematu, tym bardziej na konferencji prasowej, na której miało to miejsce.
– Tak było, ale nie chcę tutaj nic zwalać na rękę. Wiecie co mam na myśli. Zrobiłem to co miałem zrobić, chodzi o boks. Wiedziałem, że wejdę do ringu z urazem. Zapomnijmy o tym, Zrobiłem to co miałem zrobić. Czuję to nie tylko w mojej pięści. Ręka troche się trzęsie, ale to nic takiego. Wykonałem swoją robotę, więc ruszamy dalej. – powiedział po walce Gervonta Davis.